Typ tekstu: Książka
Autor: Grynberg Henryk
Tytuł: Drohobycz, Drohobycz
Rok: 1997
w sitowiu. Rano strzelanina jeszcze bardziej się nasiliła i wybuchły w getcie pożary. Słyszałyśmy krzyk i widziałyśmy ludzi, kryjących się w sitowiu jak my. Brzeg rzeki był z tej strony wysoki i nas osłaniał, ale słyszałyśmy raz po raz wołanie: wyłaź, Żyde, ja tebe baczu! Ludzie tkwili w wodzie po szyję i z pluskiem w nią zapadali, zewsząd rozlegały się jęki w sitowiu. Kiedy nadeszła noc, mama wyjęła z mokrego tobołka chleb, który rozmiękł w wodzie. Wcale mi się nie chciało jeść, a chleb miał okropny smak błota, ale jadłam, bo mi mama kazała. Trzymałam ją za rękę i zasypiałam, a
w sitowiu. Rano strzelanina jeszcze bardziej się nasiliła i wybuchły w getcie pożary. Słyszałyśmy krzyk i widziałyśmy ludzi, kryjących się w sitowiu jak my. Brzeg rzeki był z tej strony wysoki i nas osłaniał, ale słyszałyśmy raz po raz wołanie: wyłaź, Żyde, ja tebe baczu! Ludzie tkwili w wodzie po szyję i z pluskiem w nią zapadali, zewsząd rozlegały się jęki w sitowiu. Kiedy nadeszła noc, mama wyjęła z mokrego tobołka chleb, który rozmiękł w wodzie. Wcale mi się nie chciało jeść, a chleb miał okropny smak błota, ale jadłam, bo mi mama kazała. Trzymałam ją za rękę i zasypiałam, a
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego