Typ tekstu: Książka
Autor: Kwiatkowski Tadeusz
Tytuł: Panopticum
Rok: 1995
wysiłkiem udało mu się jednak dobrnąć do przybrzeżnej mielizny. Serce nie wytrzymywało już takich sportowych wyczynów. A Bułgar nawet nie zauważył, że przyjaciel ledwie zipie, ponieważ Wilek nie pokazał mu się aż do chwili, kiedy już całkiem przyszedł do siebie.
Wstydził się, że nie nadąża za młodością.
Kilkakrotnie spędzaliśmy razem wakacje. Najpierw w Pławowicach, potem w Zakopanem. Był świetnym kompanem. Tańczył tak zabawnie, że pękaliśmy ze śmiechu.
Wszystkie pas wykonywał solennie, prowadząc partnerkę z daleko odstawionym ramieniem, tak jak tańczyło się w latach dwudziestych. Zawsze miał wtedy poważną minę i widać było, że taniec był dla niego czymś takim, co należało
wysiłkiem udało mu się jednak dobrnąć do przybrzeżnej mielizny. Serce nie wytrzymywało już takich sportowych wyczynów. A Bułgar nawet nie zauważył, że przyjaciel ledwie zipie, ponieważ Wilek nie pokazał mu się aż do chwili, kiedy już całkiem przyszedł do siebie.<br>Wstydził się, że nie nadąża za młodością.<br>Kilkakrotnie spędzaliśmy razem wakacje. Najpierw w Pławowicach, potem w Zakopanem. Był świetnym kompanem. Tańczył tak zabawnie, że pękaliśmy ze śmiechu.<br>Wszystkie pas wykonywał solennie, prowadząc partnerkę z daleko odstawionym ramieniem, tak jak tańczyło się w latach dwudziestych. Zawsze miał wtedy poważną minę i widać było, że taniec był dla niego czymś takim, co należało
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego