Typ tekstu: Książka
Autor: Broszkiewicz Jerzy
Tytuł: Doktor Twardowski
Rok wydania: 1987
Rok powstania: 1978
nie mam ochoty na dalekie wędrówki. Siądziemy nad zatoką, dziś będzie udany wschód słońca.
Siadamy w piaszczystej wnęce, tuż nad mętnym lustrem zatoki.
- Czasem - zaczyna Twardowsk i - nienawidzę rodziców! Tych dwoje dobrych i dzielnych ludzi zachowało się w sposób naturalny.
Przeszli przez pięć lat codziennej śmierci, jak więc się dziwić, że byli spragnieni życia, które sami mogli stworzyć.
Dlatego, jak widzisz, żyję, choć czasami właśnie za to ich nienawidzę.
Zostałem powołany do życia, skazany na istnienie.
Czyli, w ostatecznym ra chunku, przypisany do śmierci.
- To cię boli? - W żadnej mierze.
Zważ, że nie tylko rozumni ludzie uznają zdrowy pożytek umierania, ale i
nie mam ochoty na dalekie wędrówki. Siądziemy nad zatoką, dziś będzie udany wschód słońca.<br>Siadamy w piaszczystej wnęce, tuż nad mętnym lustrem zatoki.<br>- Czasem - zaczyna Twardowsk i - nienawidzę rodziców! Tych dwoje dobrych i dzielnych ludzi zachowało się w sposób naturalny.<br>Przeszli przez pięć lat codziennej śmierci, jak więc się dziwić, że byli spragnieni życia, które sami mogli stworzyć.<br>Dlatego, jak widzisz, żyję, choć czasami właśnie za to ich nienawidzę.<br>Zostałem powołany do życia, skazany na istnienie.<br>Czyli, w ostatecznym ra chunku, przypisany do śmierci.<br>- To cię boli? - W żadnej mierze.<br>Zważ, że nie tylko rozumni ludzie uznają zdrowy pożytek umierania, ale i
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego