Typ tekstu: Książka
Autor: Kołodziejczak Tomasz
Tytuł: Krew i kamień
Rok: 2003
czy zaprószył go szabrownik chcący ukryć rabunek, czy najeźdźcy, czy może powstańcy, licząc, że pożar da im czas na ucieczkę. Słomiane dachy domów rozgorzały szybkimi, jasnymi płomieniami, a rozbudzona chciwość ognia nie miała umiaru. Wiatr przenosił płonące żagwie na sąsiednie budynki i w krótkim czasie kolejne kwartały stawały w płomieniach. Wiejący od rzeki wiatr roznosił pożar na całe miasto. Dabora płonęła.
*
Potknął się i przewrócił. Ciało Magwera upadło na ziemię, chłopak cicho jęknął i legł w bezruchu. Liść powstał od razu, rozejrzał się.
Ze wzgórza schodzili ku Daborze najeźdźcy, niczym naganiacze napędzający zwierzynę na myśliwców. Szerszenie na nowo porządkowali szyki. Toszi
czy zaprószył go szabrownik chcący ukryć rabunek, czy najeźdźcy, czy może powstańcy, licząc, że pożar da im czas na ucieczkę. Słomiane dachy domów rozgorzały szybkimi, jasnymi płomieniami, a rozbudzona chciwość ognia nie miała umiaru. Wiatr przenosił płonące żagwie na sąsiednie budynki i w krótkim czasie kolejne kwartały stawały w płomieniach. Wiejący od rzeki wiatr roznosił pożar na całe miasto. Dabora płonęła.<br>*<br>Potknął się i przewrócił. Ciało Magwera upadło na ziemię, chłopak cicho jęknął i legł w bezruchu. Liść powstał od razu, rozejrzał się.<br>Ze wzgórza schodzili ku Daborze najeźdźcy, niczym naganiacze napędzający zwierzynę na myśliwców. Szerszenie na nowo porządkowali szyki. Toszi
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego