Typ tekstu: Książka
Autor: Musierowicz Małgorzata
Tytuł: Dziecko piątku
Rok: 1993
samo jak przedtem: nogi na całą długość wyciągnięte, ręka wystawiona przed siebie, w powietrze. Istny dom wariatów. Panie Boże, co to za dziwadła dziś rosną, na tych wszystkich zagranicznych witaminach.
- No, mała, zbieraj się - rozkazał z całą surowością.
Poderwała głowę, popatrzała na niego, a potem przeniosła wzrok na chłopca, jego maskę i perukę. Nie do wiary - wciąż trzymała tę chudą rękę przed sobą.
- Proszę?... - spytała głupio. - Pan coś mówił?
Czy on coś mówił! No, nie, tego już za wiele.
- Do domu, mówiłem! Jazda! - huknął wyprowadzony z równowagi pan Jankowiak. Zdenerwowało go dodatkowo niesamowite podobieństwo tych dwojga: drobne blade twarze, duże oczy
samo jak przedtem: nogi na całą długość wyciągnięte, ręka wystawiona przed siebie, w powietrze. Istny dom wariatów. Panie Boże, co to za dziwadła dziś rosną, na tych wszystkich zagranicznych witaminach.<br>- No, mała, zbieraj się - rozkazał z całą surowością.<br>Poderwała głowę, popatrzała na niego, a potem przeniosła wzrok na chłopca, jego maskę i perukę. Nie do wiary - wciąż trzymała tę chudą rękę przed sobą.<br>- Proszę?... - spytała głupio. - Pan coś mówił?<br>Czy on coś mówił! No, nie, tego już za wiele.<br>- Do domu, mówiłem! Jazda! - huknął wyprowadzony z równowagi pan Jankowiak. Zdenerwowało go dodatkowo niesamowite podobieństwo tych dwojga: drobne blade twarze, duże oczy
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego