Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Polityka
Nr: 21
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 1995
Otóż w trakcie porachunku ze złodziejami walizki jeden z nich wygarnął do niego i do Travolty cały magazynek rewolweru, lecz nic im się nie stało. Cud, doszedł do wniosku Jackson. Gdy z kolei usiłuje go obrabować para niezbyt dołężnych amatorów, Jackson wygłasza swoją sentencję i nie tylko im wybacza, ale pozwala zabrać im swoją własną gotówkę i komplet portfeli zrabowanych przez nich w barze. Jest to w jego odczuciu rekompensata za ów "cud". Czy nie przewija się tutaj dziwacznie zdeformowana przez mentalność oprycha myśl, która ma coś wspólnego z religijnością? Może tak, może nie, nie jest to jasne. Jakkolwiek by było
Otóż w trakcie porachunku ze złodziejami walizki jeden z nich wygarnął do niego i do Travolty cały magazynek rewolweru, lecz nic im się nie stało. Cud, doszedł do wniosku Jackson. Gdy z kolei usiłuje go obrabować para niezbyt <orig>dołężnych</> amatorów, Jackson wygłasza swoją sentencję i nie tylko im wybacza, ale pozwala zabrać im swoją własną gotówkę i komplet portfeli zrabowanych przez nich w barze. Jest to w jego odczuciu rekompensata za ów "cud". Czy nie przewija się tutaj dziwacznie zdeformowana przez mentalność oprycha myśl, która ma coś wspólnego z religijnością? Może tak, może nie, nie jest to jasne. Jakkolwiek by było
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego