Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Tygodnik Podhalański
Nr: 6
Miejsce wydania: Zakopane
Rok: 1999
ciągnące się w nieskończoność lata wojny.
Jesienią 1944 r. ktoś w domu rzucił pomysł - już dziś nie pamiętam kto - żeby po Bożym Narodzeniu pojechać do Kościeliska.
Z Kościeliskiem wiązało mnie pierwsze 18 lat mojego niezmącenie szczęśliwego życia. Na pierwsze wakacje zawieziono mnie tam, kiedy miałam 6 tygodni. Od tego czasu rokrocznie spędzaliśmy na Sobiczkowej 2 miesiące lata, zawsze u tej samej gaździny. Moi rodzice mieszkali u niej w czasie pierwszej wojny światowej i to był początek wielkiej przyjaźni. Każdego roku na wakacje jeździło się po prostu "do babki", jednej z najbliższych sercu osób, której wpływ w dużej mierze zaważył na całym
ciągnące się w nieskończoność lata wojny.<br>Jesienią 1944 r. ktoś w domu rzucił pomysł - już dziś nie pamiętam kto - żeby po Bożym Narodzeniu pojechać do Kościeliska.<br>Z Kościeliskiem wiązało mnie pierwsze 18 lat mojego niezmącenie szczęśliwego życia. Na pierwsze wakacje zawieziono mnie tam, kiedy miałam 6 tygodni. Od tego czasu rokrocznie spędzaliśmy na Sobiczkowej 2 miesiące lata, zawsze u tej samej gaździny. Moi rodzice mieszkali u niej w czasie pierwszej wojny światowej i to był początek wielkiej przyjaźni. Każdego roku na wakacje jeździło się po prostu "do babki", jednej z najbliższych sercu osób, której wpływ w dużej mierze zaważył na całym
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego