Typ tekstu: Książka
Autor: Ziomecki Mariusz
Tytuł: Lato nieśmiertelnych
Rok: 2002
do końca obiektywne, ale w tym przypadku chyba trafił w dziesiątkę. Po ćwiarteczce dziadek lubił defilować regularnym krokiem, rytmicznie tnąc powietrze dłońmi i wykrzykując komendy.

Intonacja głosu, który docierał do mnie przez odłożoną słuchawkę, była nawet podobna... Obcy chyba gniewnie odmawiał tego, na co Tola nalegała przymilnym tonem. Potem usłyszałem szurające kroki i ostrożne, wypowiedziane jakby obok słuchawki pytanie:
- Jo?
"Ktoś z okolicy", pomyślałem. Postanowiłem załatwić sprawę krótko.
- Dlaczego tak długo nie podchodzisz do telefonu? - warknąłem. - Ile mam czekać?
- Nie wygrołem nóg na loterii - odpowiedział spokojnie. - Kto pan jest?
Z naciskiem wypowiedziałem swoje imię i nazwisko.

- Jak mój wnuk? - zdziwił się
do końca obiektywne, ale w tym przypadku chyba trafił w dziesiątkę. Po ćwiarteczce dziadek lubił defilować regularnym krokiem, rytmicznie tnąc powietrze dłońmi i wykrzykując komendy. <br><br>Intonacja głosu, który docierał do mnie przez odłożoną słuchawkę, była nawet podobna... Obcy chyba gniewnie odmawiał tego, na co Tola nalegała przymilnym tonem. Potem usłyszałem szurające kroki i ostrożne, wypowiedziane jakby obok słuchawki pytanie: <br>- Jo?<br>"Ktoś z okolicy", pomyślałem. Postanowiłem załatwić sprawę krótko. <br>- Dlaczego tak długo nie podchodzisz do telefonu? - warknąłem. - Ile mam czekać?<br>- Nie &lt;orig&gt;wygrołem&lt;/&gt; nóg na loterii - odpowiedział spokojnie. - Kto pan jest? <br>Z naciskiem wypowiedziałem swoje imię i nazwisko. <br><br>- Jak mój wnuk? - zdziwił się
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego