Typ tekstu: Książka
Autor: Artur Baniewicz
Tytuł: Drzymalski przeciw Rzeczpospolitej
Rok: 2004
Obróciła kopertę i oglądała przez całe wieki.
- Nie. - Uniosła w końcu spojrzenie błękitnych oczu. - Zwykły.
- Facet domaga się dostawy do rąk własnych, a nie raczy wydać paru groszy na droższy znaczek? - po długim i ciężkim dniu Ziętarski potrzebował jakiegoś kozła ofiarnego. - Do kosza. Jeśli dla kogoś premier nie jest wart złotówki, to niech kretyn sam zostanie premierem i nie zawraca innym głowy. Wyrzucaj wszystko, co nie przyszło poleconym. - Odetchnął głęboko, potem rozluźnił krawat, trochę zakłopotany swym wybuchem. - A tak poza tym... przeczytała to pani? - Dziewczyna nieznacznie skinęła głową. - I co? Skarżą się, czy proszą? Co to właściwie jest?
Otworzyła usta, potem
Obróciła kopertę i oglądała przez całe wieki.<br>- Nie. - Uniosła w końcu spojrzenie błękitnych oczu. - Zwykły.<br>- Facet domaga się dostawy do rąk własnych, a nie raczy wydać paru groszy na droższy znaczek? - po długim i ciężkim dniu Ziętarski potrzebował jakiegoś kozła ofiarnego. - Do kosza. Jeśli dla kogoś premier nie jest wart złotówki, to niech kretyn sam zostanie premierem i nie zawraca innym głowy. Wyrzucaj wszystko, co nie przyszło poleconym. - Odetchnął głęboko, potem rozluźnił krawat, trochę zakłopotany swym wybuchem. - A tak poza tym... przeczytała to pani? - Dziewczyna nieznacznie skinęła głową. - I co? Skarżą się, czy proszą? Co to właściwie jest?<br>Otworzyła usta, potem
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego