Typ tekstu: Książka
Autor: Czeszko Bohdan
Tytuł: Pokolenie
Rok wydania: 1974
Rok powstania: 1951
wargach jego błąkał się uśmiech trochę gorzki, trochę ironiczny. Jurek milczał i wtedy Dawid przestał się uśmiechać.
Trzeba było odejść, nadchodziła bowiem wczesna dla dzielniry żydowskiej godzina policyjna.
- Patrz, Dewi, nikt nie przyszedł stamtąd, tylko Jurek - powtarzała matka.
- Następnym razem przyniosę tyle chleba, ile da się przenieść przez wachę - zapewniał Jurek.
Dawid odprowadził go do krańca dzielnicy żydowskiej, aż do bramy obracanej na zawiasach.
- Ależ ciasno u was. Jak wy żyjecie? - mówił Jurek głosem pełnym troski.
- To jeszcze nie wszyscy. Schodzą się tuż przed godziną policyjną. Widziałeś na filmie, jak foki zalegają skały sterczące w morzu? Tak wygląda nasze mieszkanie w
wargach jego błąkał się uśmiech trochę gorzki, trochę ironiczny. Jurek milczał i wtedy Dawid przestał się uśmiechać.<br>Trzeba było odejść, nadchodziła bowiem wczesna dla dzielniry żydowskiej godzina policyjna.<br>- Patrz, Dewi, nikt nie przyszedł stamtąd, tylko Jurek - powtarzała matka.<br>- Następnym razem przyniosę tyle chleba, ile da się przenieść przez wachę - zapewniał Jurek.<br>Dawid odprowadził go do krańca dzielnicy żydowskiej, aż do bramy obracanej na zawiasach.<br>- Ależ ciasno u was. Jak wy żyjecie? - mówił Jurek głosem pełnym troski.<br>- To jeszcze nie wszyscy. Schodzą się tuż przed godziną policyjną. Widziałeś na filmie, jak foki zalegają skały sterczące w morzu? Tak wygląda nasze mieszkanie w
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego