Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Kultura
Nr: 400-401
Miejsce wydania: Paryż
Rok: 1981
Niestety; dla Siedemnastek, które idą na końcu zostaje już tylko pazerność tych, którzy rozstawili na trasie swoje żuki z napisami w rodzaju: "Stanisława Knyć, użytek własny, Wołomin" i sprzedają "złotą rosę" po ruchomych cenach dyktowanych popytem (przeciętnie 20 zł za butelkę koli).
W sercu lasów opoczyńskich czeka nas niespodzianka: orkiestra dęta w pełnej instrumentacji. Trąby grają i błyszczą w słońcu jak lustra; obok dziadek na krześle z dzwonkiem w ręku. Dzwoni i woła dyszkantem do przechodzących: "Biedak uprasza braci pielgrzymów o wspomożenie". Ledwie to powie, dostaje kuksańca od rosłej kobiety: "Abo tata nie ma swego? Wstyd...". A on jeszcze cieniej: "Biedak
Niestety; dla Siedemnastek, które idą na końcu zostaje już tylko pazerność tych, którzy rozstawili na trasie swoje żuki z napisami w rodzaju: "Stanisława Knyć, użytek własny, Wołomin" i sprzedają "złotą rosę" po ruchomych cenach dyktowanych popytem (przeciętnie 20 zł za butelkę &lt;orig&gt;koli&lt;/&gt;). <br>W sercu lasów opoczyńskich czeka nas niespodzianka: orkiestra dęta w pełnej instrumentacji. Trąby grają i błyszczą w słońcu jak lustra; obok dziadek na krześle z dzwonkiem w ręku. Dzwoni i woła dyszkantem do przechodzących: "Biedak uprasza braci pielgrzymów o wspomożenie". Ledwie to powie, dostaje kuksańca od rosłej kobiety: "Abo tata nie ma swego? Wstyd...". A on jeszcze cieniej: "Biedak
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego