Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Ozon
Nr: 9
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 2005
już jej nie znalazł. - Proszę sobie wyobrazić, że po tym wszystkim nadal nie rozumiał, że był prześladowany - mówi Osiecki. - Bo skoro władza go więziła, wyrzuciła z pracy, widocznie miała do tego prawo. Oni od dziecka są indoktrynowani, wmawia się im, że żyją w najlepszym kraju na świecie. Dopiero tu przeglądają na oczy.

Inny parafianin ojca Osieckiego Tran Ngoc Thanh, właściciel baru w centrum Warszawy, mówi, że jemu oczy otworzyły się już wtedy, gdy prawie 40 lat temu przyjechał do nas na studia. Dużą pomocą w odzyskaniu wzroku okazali się ZOMO-wcy, którzy w 1968 i 1970 roku bili demonstrujących studentów i robotników
już jej nie znalazł. - Proszę sobie wyobrazić, że po tym wszystkim nadal nie rozumiał, że był prześladowany - mówi Osiecki. - Bo skoro władza go więziła, wyrzuciła z pracy, widocznie miała do tego prawo. Oni od dziecka są indoktrynowani, wmawia się im, że żyją w najlepszym kraju na świecie. Dopiero tu przeglądają na oczy. <br><br>Inny parafianin ojca Osieckiego Tran Ngoc Thanh, właściciel baru w centrum Warszawy, mówi, że jemu oczy otworzyły się już wtedy, gdy prawie 40 lat temu przyjechał do nas na studia. Dużą pomocą w odzyskaniu wzroku okazali się ZOMO-wcy, którzy w 1968 i 1970 roku bili demonstrujących studentów i robotników
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego