wszystkie

 
Można tu znaleźć wszystko cokolwiek dotyczy języka i interesuje Państwa. Od pisowni, odmiany, przez znaczenia, składnię, czy frazeologię, po pochodzenie i pragmatykę.
  • Zafiksować się
    20.04.2017
    W słowniku jedyne znaczenie zafiksować to ‘zatwierdzić’. Czy zwrotu zafiksować się można używać w znaczeniu ‘mieć obsesję na punkcie czegoś, robić coś nieustannie’? Ja tak mówię, ale nie wiem, czy to błędny idiolekt, czy ogólniejsza tendencja.

    Serdecznie dziękuję za pomoc.
    Dorota
    Nie jest Pani odosobniona w zafiksowywaniu się na czymś, o czym świadczą użycia zanotowane przez NKJP:
    …nie wolno się zafiksować na jednym sposobie, ponieważ każdy jest dobry – tyle że nie zawsze, lecz czasami.
    Pamiętam, kiedy Marian pojawił się w moim domu i przeszedł przesłuchanie (a kim są twoi rodzice, kim zamierzasz zostać itp.), rodzice, a zwłaszcza matka jakby zafiksowała się na nim.
    I tak się na tym Bondzie zafiksowałem, że przypomniał mi się pościg z poprzedniego odcinka…
    Zafiksowani na Moczarze i Gomułce traciliśmy z pola widzenia indywidualne losy polskich Żydów, którym Marzec ‘68 przeorał życie.
    …był w ostatnich dniach zafiksowany na Agnieszce…

    Fiksacja w psychologii to ‘uporczywe powtarzanie pewnego typu zachowań, mimo że przynoszą one szkodę danemu osobnikowi, występujące pod wpływem silnych, negatywnych przeżyć, zwłaszcza frustracji’ (definicja z Uniwersalnego słownika języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza). Na tej podstawie wytworzył się potoczny czasownik zafiksować się (na czymś / na kimś) znaczący ‘nadmiernie skupić się na czymś / na kimś’. To, że nie jest on rejestrowany przez słownik, nie oznacza, że nie jest poprawny.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czytam tę deklarację
    20.04.2017
    Tę deklarację czy tą deklarację?
    Chodzi o biernik rodzaju żeńskiego – czytam / widzę / znam itd. (kogo, co?) – tę deklarację. Zaimek ta w bierniku zachowuje dawną końcówkę (). W wypowiedziach potocznych jednak dostosowujemy formę tego zaimka do form innych zaimków żeńskich w tym samym przypadku i jako że mają one końcówkę (Widzę tamtą kobietę, Kocham moją żonę), mówimy Czytam tą deklarację. Należy jednak pamiętać, że ta forma jest dopuszczalna wyłącznie w języku mówionym, w tekstach potocznych.
    W wypowiedziach starannych i w tekstach pisanych zawsze używamy formy Czytam tę książkę, Widzę tę kobietę, Lubię tę dziewczynę.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Gentamycyna po raz kolejny
    20.04.2017
    Szanowna Pani Katarzyno,

    dziękuję za odpowiedź, niemniej obawiam się, że się nie zrozumiałyśmy. Nadal nie wiem, czy poprawną nazwa jest gentamycyna czy gentamicyna. A to było esencją mojego pytania. Ten antybiotyk nie ma nic wspólnego z grzybami.
    Pozdrawiam
    M.D.
    Szanowna Pani,
    jako że nie jestem specjalistką od antybiotyków, korzystałam z opracowań zrozumiałych dla laika, a te wskazywały na to, że cząstka -mycyna wywodzi się od nazwy -myces będącej nazwą grzyba (taką interpretację podaje np. Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego w haśle terramycyna) – stąd uwaga o sposobie adaptacji greckiej cząstki wskazującej na związek z grzybami. Po przeczytaniu Pani powtórnego pytania przeszperałam raz jeszcze internet i znalazłam ciekawą notatkę we francuskiej Wikipedii. Jest tam mowa o tym, o czym pisze także Pani – antybiotyki, których nazwy kończą się na  ycine (w języku polskim byłoby to:  ycyna), są produkowane w sposób naturalny przez mikroorganizmy, których nazwa gatunkowa kończy się na  yces (np. streptomycyna jest wytwarzana przez Streptomyces), podczas gdy gentamycyna (po francusku: gentamicine) jest produkowana przez mikroorganizmy z rodzaju Micromonospora, dlatego nazwa antybiotyku (w języku francuskim) zawiera i, a nie y. Właśnie brak związku substancji zwanej po polsku gentamycyną z bakteriami mającymi w swej nazwie cząstkę  yces jest powodem wahań co do poprawności polskiej nazwy gentamycyna.
    Jako niespecjalistka nie mogę wnikać w logikę tej nazwy – w to, czy dobrze oddaje ona charakter substancji, do której się odnosi. Z językoznawczego punktu widzenia mogę jedynie stwierdzić, że skoro dana nazwa się utrwaliła (a w tym wypadku tak właśnie jest – w handlu i nauce używa się nazwy gentamycyna), to należy ją uznać za poprawną.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kropka na końcu doktora
    20.04.2017
    W jednej z porad p. Maciej Malinowski napisał:
    Zwracajmy uwagę na kropkę po skrócie dr występującym w dopełniaczu (dr. a. dra), gdyż wiele osób jej nie stawia, a później się dziwi, kiedy ją zobaczy (rzecz jasna, w mianowniku jest dr). Cóż, wiele osób nie zna, niestety, tego normatywnego nakazu pisowniowego...
    Szczerze mówiąc, za bardzo nie wiem o jakim nakazie / regule jest mowa. Domyślam się z kontekstu, ale prosiłbym o szersze wyjaśnienie, o co chodzi z tymi kropkami na końcu doktorów.
    Jeśli skrót jakiegoś wyrazu kończy się tą samą literą, którą jest zakończony wyraz, to na końcu skrótu nie stawiamy kropki. Jeśli zaś ostatnia litera skrótu nie jest ostatnią literą skracanego wyrazu, to kropkę należy postawić.
    W myśl tej zasady skróty wyrazów doktor, magister czy biskup – mające postać, odpowiednio, dr, mgr, bp – nie są zakończone kropką (bo kończące je litery są takie same jak ostatnie litery pełnych wyrazów: r, r, p).
    Jeśli zaś użyjemy tych wyrazów w przypadkach, w których występują końcówki gramatyczne (np. Rozmawiałem z doktorem Kowalskim, Spotkałem magistra Nowaka, homilia biskupa Pieronka), to litery r, r, p nie będą stanowiły zakończenia wyrazu. Wówczas skróty tych słów zapiszemy z kropkami lub z końcówkami gramatycznymi:
    Rozmawiałem z dr. Kowalskim / Rozmawiałem z drem Kowalskim,
    Spotkałem mgr. Nowaka / Spotkałem mgra Nowaka,
    homilia bp. Pieronka / homilia bpa Pieronka.
    Z kropką zapisujemy też, rzecz jasna, te skróty, których ostatnia litera nie jest tożsama z ostatnią literą pełnego wyrazu w mianowniku – prof. (profesor), hab. (habilitowany), gen. (generał).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wielka litera w zaproszeniach ślubnych
    20.04.2017
    Czy w tekście zaproszenia na ślub: w imieniu rodziców oraz własnym wyraz rodzice powinien być z dużej czy z małej litery? Wg nas – rodziców – powinno być napisane z dużej litery, Młodzi uważają, że wg zasad pisowni – z małej.
    Czekając na odpowiedź, pozdrawiam
    Aleksandra Mrozińska
    Młodzi nie mają racji – zasada [97] WSO (http://sjp.pwn.pl/zasady/97-19-1-Zasady-uzycia;629418.html) głosi:
    Użycie wielkiej litery ze względów uczuciowych i grzecznościowych jest indywidualną sprawą piszącego. Przepisy ortograficzne pozostawiają w tym wypadku dużą swobodę piszącemu, ponieważ użycie wielkiej litery jest wyrazem jego postawy uczuciowej (np. szacunku, miłości, przyjaźni) w stosunku do osób, do których pisze, lub w stosunku do tego, o czym pisze.
    Zaproszenie ślubne jest tekstem uroczystym, a zatem zapisanie nazwy Rodzice (odnoszącej się do rodziców państwa młodych) wielką literą jest jak najbardziej właściwe, podkreśla bowiem szacunek dla nich.
    Przy okazji – zgodnie z zasadami składniowymi powinno się pisać (i mówić) od wielkiej (dużej, małej) litery / wielką (dużą, małą) literą, nie zaś z wielkiej litery. Ta ostatnia konstrukcja jest jednak tak częsta, że właściwie powinna już zostać skodyfikowana, dlatego – jako dowód praktyki językowej – pozostawiłam ją w Pani liście.
    Państwu Młodym i ich Rodzicom życzę bezkonfliktowych przygotowań do ślubu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zawsze skręcam w lewo przeciw własnym horyzontom
    20.04.2017
    Czy to jest poprawne zdanie: Zawsze skręcam w lewo przeciw własnym horyzontom?
    Z gramatycznego, ortograficznego i interpunkcyjnego punktu widzenia zdanie jest poprawne. Trudno jednak ocenić jego poprawność leksykalną, ponieważ jest niezrozumiałe. Można się domyślać, że została w nim zastosowana metafora, jednak jest ona bardzo trudna do rozszyfrowania. A skoro tak, to należałoby posłużyć się takim słownictwem, które będzie dobrze oddawać treść.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Post
    20.04.2017
    Szanowni Państwo,

    nie jestem pewny łączliwości składniowej słowa post.
    Zerknij na post użytkownika Abrakadabra
    czy
    Zerknij do postu użytkownika
    A może obie formy?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Sądzę, że to zależy od czasownika, z którym chcemy połączyć rzeczownik post. Powiemy spójrz na ten post / popatrz na ten post / rzuć okiem na ten post – bo spojrzeć, popatrzeć, rzucić okiem wymagają wyrażenia „na + rzeczownik w bierniku”. Powiemy jednak wczytaj się w ten post – bo wczytać się łączymy z „w + rzeczownik w bierniku”.
    Jako że zerknąć można i na coś (to jest częstsze), i do czegoś, to poprawne są oba przytoczone przez Pana zdania.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nazwy portali internetowych
    20.04.2017
    Szanowni Państwo,
    zastanawiam się, czy nazwy portali internetowych w ich pełnym brzmieniu należy odmieniać. Czytałem to na Onet.pl czy na Onecie.pl? Zadanie można znaleźć na Matematyce.pl czy na Matematyka.pl?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Kwestia ta nie jest skodyfikowana, można jednak już mówić o pewnych tendencjach. Otóż nazwy portali zakończone elementem wskazującym na kraj pochodzenia (np. pl) raczej nie są odmieniane, natomiast odmieniamy te same nazwy pozbawione cząstki pl. A zatem:
    Czytałem to na Onet.pl,
    ale
    Czytałem to na Onecie / w Onecie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Hyperforeignism po polsku
    20.04.2017
    Czy istnieje polski odpowiednik angielskiego terminu hyperforeignism, czyli pewnego rodzaju hiperpoprawności odnoszącej się do słów zapożyczonych (w języku polskim byłaby to np. wymowa Honsiu jako „honsju”)? Jeśli nie, jak można by go utworzyć? Hiperzapożyczenie brzmi głupio, a nie chcę używać angielskiego terminu, jeśli można by polskiego.
    Zjawisko określane w języku angielskim jako hyperforeignism polega na użyciu jakiegoś zapożyczenia zgodnie z wyobrażonymi regułami panującymi w języku źródłowym, ale niezgodnie z rzeczywistymi zasadami. W polskim językoznawstwie, o ile mi wiadomo, nie istnieje odpowiednik tego terminu – używa się raczej określenia hiperpoprawna wymowa zapożyczenia.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pomarańcza i pomarańczowy
    18.04.2017
    Chodzi mi o słowa pomarańczowy oraz pomarańcza. Co było pierwsze – jajko czy kura, czyli: czy pomarańcza jest pomarańczą, ponieważ jest koloru pomarańczowego, czy może kolor pomarańczowy jest pomarańczowy, bo taki kolor ma pomarańcza?
    Ponadto – skąd to słowo w języku polskim? Nie przypomina mi żadnego słowa w innych językach – Rosjanie jedzą „apielsiny”, ale są one kolory o nazwie „oranżewyj”, Anglicy z kolei jednakowo nazywają zarówno owoce, jak i kolor (orange), ale nie dostrzegam żadnych analogii z pomarańczą.
    Jaka jest geneza i historia tych słów?

    Z poważaniem

    Michał Płonka
    Góry Świętokrzyskie
    Pomarańcze pojawiły się w Polsce najprawdopodobniej dopiero w XVI wieku, a ich polska nazwa powstała później, bo w XVII stuleciu. Wywodzi się ona z nazwy włoskiej – pomo arancia (dosł. ‘jabłko, owoc pomarańczy’), która z kolei sięga swymi korzeniami języka perskiego (narang’) i arabskiego (narangi), a jeszcze głębiej – sanskrytu, w którym istniał rzeczownik nâgarang’a oznaczający owoc będący przysmakiem słoni. Przymiotnik pomarańczowy został utworzony w polszczyźnie jeszcze później, bo – jak się zdaje – dopiero w XVIII wieku. Nie oznacza to, że ludzie żyjący wcześniej nie znali koloru pomarańczowego lub że o nim nie mówili – tworzy nazwy typu czerwonożółty lub ciemnożółty.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
    1. 18.04.2017
      1) Co do pisowni sanskryckiego słowa – powinno być nāgaraṅga, ewentualnie, mniej poprawnie, nāgaraṁga, jeśli są problemy z bardzo precyzyjnym zapisem ṅ [lub ṁ] (można zapisać nāgaranga; nie ma mowy o niejednoznacznej identyfikacji lub błędnej retranskrycji na dewanagari):
      a. apostrof (avagraha) w sanskrycie oznacza elizję krótkiego a (najczęściej – na początku słowa lub na początku elementu złożenia) po końcowej samogłosce -o (< -aḥ, -as) – w tej sytuacji całkowicie niemożliwą,
      b. zapis a długiego przy pomocy â zamiast ā jest albo przestarzały (a więc niezalecany), albo stosowany (przez niektórych, np. w Studiach Indologicznych), dla oznaczenia a długiego powstałego w sandhi, tj. wskutek zlania się -a końcowego (krótkiego lub długiego) jednego słowa (morfemu) z a- początkowym (krótkim lub długim) następnego słowa (morfemu) w toku wypowiedzi (w zdaniu) lub w złożeniu – co tu nie ma miejsca.
      2) Co do pisowni słów w innych językach:
      a. w arabskim nie ma dźwięku "g" – jest za to "ǧ", zapisywane też "j", czyli odpowiednik polskiego "dż" – słowo نارنج wymawia się nāranǧa / nāranǧi
      b. podobnie jest w perskim, bo choć tam jest dźwięk "g", to pomarańczę zapisuje się jako نارنج nāranǧ[a].
      3) Co do objaśnień:
      a. Nāgaraṅga (nāga-raṅga) to nazwa drzewa, nie owocu; owoc tego drzewa to nāgaraṅgaphala (nāga-raṅga-phala) "phala" = owoc; [dobre] słowniki (http://www.sanskrit-lexicon.uni-koeln.de/, http://sanskrit.inria.fr/) nie notują użycia metonimicznego.
      b. Częściej na pomarańczę (zarówno drzewo jak i owoc) mówi się w sanskrycie nāraṅga (słowo nie dające się łatwo analizować) – to wydaje się lepszym źródłem arabskiego (przez perskie) nāranǧa – stąd hiszpańskiego naranja, naranjo, portugalskiego laranja i włoskiego arancia; ale także nāgaruka (też nie dające się analizować wprost, chyba że przez naginanie znaczenia dość rzadkiego słowa ruka – liberal, bountiful; freigebig); to mogło dać źródło hybrydyzacji (skrzyżowania z nāraṅga) i powstania nāgaraṅga.
      c. Nāgaraṅga – jeśli będzie analizowane jako nāga-raṅga, mogłoby znaczyć równie dobrze ‘to, co umiłowane przez węże’ jak ‘to co umiłowane przez słonie’, bo nāga to w pierwszym rzędzie wąż (zwłaszcza kobra; także przedstawiciel gatunku wężowych półbogów), dopiero w dalszej kolejności „wężownik” = słoń – przez metonimię: albo jako „mający węża” = trąbę, albo jako domniemany skrót od wężobójca = nāgahan. Jeśli „przysmak słoni”, to niekoniecznie owoc – słonie bardzo chętnie jedzą liście i młode gałązki. Umiłowanie nie musi oznaczać jedzenia (przysmaku), może oznaczać miejsce spoczynku – niektóre węże często śpią w gałęziach drzew – w tym często w pomarańczowych.
      d. Nie wiadomo, czy analizowanie jako nāga-raṅga jest w ogóle słuszne (zasadne) – samo słowo może być równie dobrze fałszywą (re)konstrukcją (jakich w sanskrycie legion) na podstawie błędnej etymologii (jakich w sanskrycie dwa legiony) – domniemania skrótu w (trudniejszym do analizy) słowie nāraṅga z rzekomo bardziej pierwotnego nāgaraṅga (a sanskryccy gramatycy ulegali złudzeniu, że każde dłuższe słowo powinno dać się analizować na czynniki pierwsze) – a faktycznie hybryda (zob. wyżej). Może to (nāraṅga) jednak być równie dobrze słowo pochodzenia drawidyjskiego (nie dające się więc analizować) – w językach nowoindyjskich jest nāraṅga, nāraṅgi, naraṅga (chyba że jest słowo z innego źródła). Polecam: http://www.plantnames.unimelb.edu.au/Sorting/Citrus_2.html (choć co do transkrypcji nie polecam).
      e. Nie wiem, dlaczego pisać „istniał”? W sanskrycie nadal używa się tego słowa (tych słów: jednego, drugiego i trzeciego) – a więc „istnieje”. Sanskryt jest nadal językiem żywym, choć o dość ograniczonym zasięgu.

      Maciej St. Zięba
    2. 18.04.2017
      Dziękuję za szczegółowe objaśnienia. Jako że nie jestem orientalistką, korzystałam z ustaleń spisanych w Vocabolario Etimologico della Lingua Italiana di Ottorino Pianigiani (http://www.etimo.it/?term=arancio&find=Cerca). Zaufałam autorom słownika, jak widać, na wyrost.

      Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Lemat K.–Z.
    18.04.2017
    Szanowni Państwo,
    jak należy zapisywać inicjały w takich połączeniach, w których pochodzą one od dwóch osób? Np. lemat Kuratowskiego-Zorna, lemat Borela-Cantellego: lemat K.-Z., B.-C. czy K.Z., B.C.?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Uchwała ortograficzna nr 12 Rady Języka Polskiego w sprawie pisowni inicjałów – przyjęta 7 maja 2004 r. – nakazuje pomijanie łącznika w inicjałach imion dwu- i wieloczłonowych oraz nazwisk dwuczłonowych (podobnie jak w skrótowcach). Poprawny zapis wedle uchwały RJP to np. T.D.M. (= Tadeusz Dołęga-Mostowicz), Z.K.S. (= Zofia Kossak-Szczucka).
    Wielokrotnie krytycznie odnosiłem się do postanowień zawartych w powyższej uchwale (m.in. w Edycji tekstów, s. 89). Inicjały imion i/lub nazwisk to nie są skrótowce (w polskiej ortografii w skrótowcach nie stosuje się kropek), a brak dywizu może utrudniać interpretację skrótu, por. np. H.-G. Gadamer (= Hans-Georg Gadamer), H.G. Michalak (= Hubert Grzegorz Michalak), A.-M.R. Nicholson (= Anne-Marie Rose Nicholson), A.M. Jopek (= Anna Maria Jopek). Pisownia z dywizem ma oparcie w praktyce edytorskiej.
    Jeszcze innego rodzaju zagadnieniem jest sprawa pisowni rozmaitych nazw, terminów itp., w których skład wchodzą nazwiska dwóch lub większej liczby osób (założycieli, odkrywców, twórców, wynalazców itd.). Normy interpunkcyjne zalecają użycie dywizu. Normy edytorskie natomiast nakazują użycie znaku półpauzy (bez spacji), por. np. choroba Heinego–Medina, prawo Bouguera–Lamberta–Beera, słownik Karłowicza–Kryńskiego–Niedźwiedzkiego. Chodzi tu o typograficzne podkreślenie, iż nie mamy do czynienia z nazwiskiem dwuczłonowym, jak np. w zapisie: pierwiastek Skłodowskiej-Curie, lecz właśnie z nazwiskami różnych osób. Owo rozróżnienie w zapisie konsekwentnie stosują renomowane wydawnictwa polskie i zagraniczne.
    Reasumując, przy zapisie z użyciem inicjałów terminów typu lemat Kuratowskiego-Zorna czy lemat Borela-Cantellego trzeba przyjąć określoną konwencję (lemat K.Z. lub lemat K.-Z., lub lemat K.–Z.) i konsekwentnie ją stosować w danej publikacji lub cyklu publikacji.
    Adam Wolański
  • Alfta?
    18.04.2017
    Szanowni Państwo,
    matematycy potrzebują czasem tworzyć coś w rodzaju liczebników porządkowych od nazw zmiennych. Słowa typu enta czy emta nie budzą wątpliwości, ale co z takim pseudo-liczebnikiem utworzonym od alfa: czy jest to liczba alfta czy alfata?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Na początek uwaga natury ogólnej. Na „istnienie” czegoś w języku możemy patrzeć z dwóch odmiennych perspektyw – tekstowej i systemowej. W pewnym uproszczeniu wedle stanowiska tekstowego w języku istnieje to, co da się zaobserwować w tekstach, według stanowiska systemowego – to, co da się utworzyć (głównie przez analogię) na podstawie istnienia innych, podobnych jednostek. Choć nie lekceważę stanowiska drugiego, bliższe jest mi to pierwsze. Dzięki temu nie muszę dzielić włosa na czworo i zajmować się kwestią nietypowego rodzaju przymiotnika i czasownika (ciężarny) czy męskoosobowych form przymiotników (żelaźni, siedemnaści). Mimo iż formy tego rodzaju są systemowe, mają niezwykle niską frekwencję tekstową. I z faktu tego trzeba wyciągnąć odpowiednie wnioski. Skoro nie są używane powszechnie, to może nie są potrzebne.
    Z pseudoliczebnikowymi nazwami zmiennych tworzonych od nazw liter greckich jest podobnie. Są to formy potencjalne, mające zerową frekwencję tekstową. Czy rzeczywiście są zatem matematykom potrzebne?
    Jeślibyśmy mieli natomiast zastosować perspektywę systemową, to na początku należałoby dokonać analizy strukturalnej spotykanych w uzusie konstrukcji „liczebnikowych” z nazwami zmiennych typu: „n-ty (element)” [czytamy: enty], „k-ty (wyraz)” [czytamy: katy], „i-ty (wiersz)” [czytamy: ity], „j-ta (kolumna)” [czytamy: jota] itp. Nazwy te tworzone są na wzór niektórych przymiotników odliczebnikowych urabianych od liczebników głównych przez dodanie formantu -y. Składają się z niektórych liter minuskułowych alfabetu łacińskiego zapisanych pismem pochyłym, do których za pośrednictwem dywizu dołączone są: element tematyczny t, formant -y bądź końcówki fleksyjne w przypadkach zależnych, por. „n-ty”, „n-tego”, „n-tym”; „j-ta”, „j-tej”, „j-tą” itd., itp. Konstrukcja ma zatem charakter hybrydowy – łączy zapis pasygraficzny (ideograficzny) z zapisem ortograficznym. Podczas odczytywania tego rodzaju konstrukcji element symboliczny wymawiany jest jak nazwa polskiej litery: [en], [ka], [jot] itd.
    Na podstawie powyższego wzoru można zapewne tworzyć formy analogiczne, w których miejsce liter łacińskich zajmą litery alfabetu greckiego (minuskułowe, pochyłe), por. np. „α-ty”, „α-tego”, „α-tym”; „β-ta”, „β-tej”, „β-tą”. Symbole literowe powinny być odczytywane zgodnie z przyjętą w języku polską wymową nazw liter greckich, a więc: [alfa], [beta] itd. Całe konstrukcje będziemy zatem odczytywali jako: [alfaty], [alfata], [betaty], [betata] itd., itp.
    Adam Wolański
  • Skąd dokąd
    18.04.2017
    Szanowny Panie Doktorze,
    dziękuję za poradę http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Interpunkcja-quasi-zdan-podrzednych;17610.html. Rozjaśniło mi to sytuację. Niemniej w niektórych przypadkach nadal nie potrafię ocenić, czy dana konstrukcja quasi-podrzędna jest dostatecznie „samodzielna znaczeniowo” i chciałbym to skonsultować. Takim przykładem jest zdanie: Nie jest ważne, skąd dokąd. Czy przecinek jest postawiony poprawnie?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Zrekapitulujmy pokrótce ustalenia zawarte w powołanej w pytaniu poradzie. Otóż o samodzielności znaczeniowej bądź jej braku przesądza status wyrazów towarzyszących zaimkowi względnemu. Status tych wyrazów wynika z ich właściwości semantycznych. Wedle tego kryterium dzielimy elementy leksykalne na autosemantyczne (samoznaczące) i synsemantyczne (współznaczące). Te drugie nie są samodzielne znaczeniowo i nie mogą w wypowiedzeniu pełnić funkcji równoważników. I tak jeśli zaimkowi względnemu towarzyszą wyrazy niesamodzielne znaczeniowo (jak przyimki, spójniki i partykuły), przecinka nie postawimy. Jeśli natomiast po zaimku wystąpią wyrazy samodzielne znaczeniowo, przecinek jest konieczny.
    W przytoczonym przykładzie nie mamy do czynienia z sytuacją, że po zaimku względnym skąd występuje wyraz samodzielny znaczeniowo o innej, nierównorzędnej funkcji. Owszem, zaimek dokąd jest samodzielną pod względem znaczenia częścią mowy, lecz w omawianym tu przypadku oba zaimki pełnią tę samą funkcję, por. Nie jest ważne skąd : Nie jest ważne dokąd. Nie towarzyszy im żaden inny wyraz samodzielny znaczeniowo. Dlatego też nie postawimy przed nimi przecinka, natomiast je same rozdzielimy tym znakiem interpunkcyjnym, tak jak rozdzielamy połączone bezspójnikowo jednorodne części zdania.
    Adam Wolański
  • Płynąć po morzu
    10.04.2017
    Które wyrażenie jest poprawne: statek płynie po morzu czy statek płynie na morzu?
    Czasownik płynąć łączy się z wyrażeniem „po + rzeczownik”, a więc poprawna postać zdania to: Statek płynie po morzu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pokażę państwu
    10.04.2017
    Szanowna Redakcjo,
    moje pytanie dotyczy zastępowania konstrukcji „czasownik + rzeczownik w celowniku” konstrukcją „czasownik + dla + rzeczownik w dopełniaczu”. Szukając informacji na ten temat, natrafiłem jedynie na wzmianki, że jest to cecha dialektów ze wschodniej Polski, ale coraz częściej zauważam tę konstrukcję w mowie ludzi z różnych części Polski, np. Teraz pokażę dla państwa... zamiast Teraz pokażę państwu... . Czy jest to jakiś nowy trend w języku polskim?
    Jedną z cech gwarowych Podlasia jest zastępowanie celownikowych konstrukcji składniowych wyrażeniem „dla + rzeczownik” – powiedz to dla pana, pomogłam dla mamy, podziękuj dla babci itd.
    Jako że w ostatnich latach wielu Polaków zmienia miejsce zamieszkania – przeprowadza się nie tylko do innych miejscowości w obrębie jednego regionu, lecz także do miast i miasteczek położonych w innych częściach Polski niż ich małe ojczyzny – różne konstrukcje o pochodzeniu gwarowym zaczynają być używane na terenach, na których uprzednio nie były znane. Może to sprawić, że z czasem nie będą odbierane jako przynależne określonym regionom i wejdą do języka mieszkańców nowych terytoriów. Tak się stało, jak się wydaje, ze zwrotem ubrać + nazwa ubrania: ubrać sukienkę, ubrać spodnie – ma on pochodzenie małopolskie, jednak obecnie jest używany przez ludzi w różnych częściach Polski, bez świadomości jego pochodzenia gwarowego. Tak być może zaczyna się dziać ze składnią „dla + rzeczownik”.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czytałem „Onych” Torańskiej
    10.04.2017
    Szanowni Państwo,
    jeśli film nosi tytuł „Ona”, to czy lepiej powiedzieć: Nie widziałem „Jej”, Widziałem „Ją”, czy może: Nie widziałem filmu „Ona”, Widziałem film o tytule „Ona”?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma chyba zasad, które regulowałyby kwestię odmiany tytułów (filmów, książek, czasopism) tożsamych z zaimkami. Gdy w połowie lat 80. XX wieku ukazał się (w drugim obiegu) tom Teresy Torańskiej pt. „Oni”, spontanicznie zaczęto odmieniać tytuł, jednak nie według wzorca typowego dla zaimków (oni – ich – im itd.), lecz według paradygmatu przymiotnikowego, bez zmian w temacie (oni – onych – onym itd.). W ten sam sposób zresztą traktuje się w językoznawstwie (a ściślej – w politolingwistyce) zaimek oni będący nazwą kategorii osób wykluczonych ze wspólnoty przez polityków (np. Tą wypowiedzią kandydat potwierdził istnienie podziału na „nas” i „onych”).
    Nie sądzę, by należało korzystać z tego wzorca przy używaniu innych zaimków osobowych jako nazw tytułów – wypowiedź Nie widziałem jeszcze „Onej” byłaby nie tylko niegramatyczna, lecz także niezrozumiała. Ponieważ jednak w takiej sytuacji odmienienie zaimka w sposób standardowy wydaje się po prostu dziwne i mylące, szczególnie w wypowiedzi ustnej, gdy nie możemy zastosować cudzysłowu (Nie widziałem jeszcze „Jej”, Przeczytałem to w „Nas” – wyobraźmy sobie istnienie czasopisma „My”), najwłaściwsze wydaje się opatrywanie tego tytułu wyrazem klasyfikującym (Nie widziałem jeszcze filmu „Ona”, Przeczytałem to w piśmie „My”).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Oboje oczu
    10.04.2017
    Chciałabym dowiedzieć się, która forma jest poprawna: dla obojga oczu czy dla obydwu oczu?
    Rzeczownik oko łączy się z liczebnikami zbiorowymi – mówimy: dwoje oczu, oboje oczu itd. Tak więc poprawna jest konstrukcja dla obojga oczu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Idol i fan – czy antonimy?
    10.04.2017
    Szanowni Państwo,
    chcę nawiązać do mojego poprzedniego pytania o antonimy (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Fan-a-hejter;17642.html). W haśle „Antonim” w polskiej wikipedii jest napisane, że „do antonimów zalicza się też tzw. konwersje, czyli pary wyrazowe typu: (...) nauczycieluczeń”. Czy wikipedia ma tutaj słuszność? I czy w takim razie do takiej konwersji nie zaliczymy pary „idolfan”? Nie widzę różnicy między takim zestawieniem a parą „nauczycieluczeń”.

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Istnieją różne teorie antonimii; jedna z nich rzeczywiście uznaje za antonimy także pary wyrazów typu nauczyciel – uczeń, a także takie jak kręgowiec – bezkręgowiec. W najbardziej rozpowszechnionej koncepcji jednak relację reprezentowaną przez parę nauczyciel – uczeń określa się jako konwersję, a tę, którą reprezentuje para kręgowiec – bezkręgowiec za komplementarność (która różni się od antonimii niestopniowalnością cechy wyrażonej przez zestawiane ze sobą słowa).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Co może być powodem do dumy?
    10.04.2017
    Czy można być dumnym z bycia Polakiem, czarnym lub gejem? Czy to ma sens? W języku angielskim są gay pride i black pride, w polskim takie zestawienia są rzadsze, ale istnieje duma etniczna. Czy można być dumnym z faktu urodzenia się i wychowania w danym kraju, co jest niezależne od nas i nie jest też żadnym osiągnięciem? Wielu ludzi kwestionuje takie zwroty, twierdząc że nie mają sensu i dumnym można być wyłącznie z własnych osiągnięć. Chciałbym poznać Państwa (specjalistów od języka) zdanie.
    Pojęcie dumy jest bardzo pojemne – z jednej strony jest to poczucie zadowolenia z własnych osiągnięć lub z osiągnięć bliskich nam osób (np. Z dumą pokazywał ordery), z drugiej strony jest to poczucie własnej wartości i godności (np. duma narodowa, urażona duma). I właśnie przywołana przez Pana duma etniczna (a także angielskie gay pride i black pride) zawierają ten pierwiastek godności i poczucia własnej wartości, które sprawiają, że człowiek (np. reprezentant narodu) nie czuje się gorszy od innych lub wręcz czuje się pod jakimś względem lepszy, wartościowszy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Pisownia nazwy zakon krzyżacki
    10.04.2017
    Bardzo proszę o rozwianie moich wątpliwości. Trafiłam na takie zdanie:
    To wydarzenie uznaje się za początek wyniszczającej trzynastoletniej wojny Królestwa Polskiego z Zakonem Krzyżackim.
    Czy jeśli pisząc Zakon Krzyżacki, mamy na myśli państwo krzyżackie, to możemy stosować pisownię wielkimi literami?

    Joanna
    Nie. WSO wyraźnie zaleca pisownię wyrażenia zakon krzyżacki małymi literami.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego