odmiana

 
Podajemy rozstrzygnięcia wszelkich problemów związanych z odmianą słów: czy dane słowo w ogóle się odmienia, jak je odmieniać, czy ma liczbę mnogą, czy dopełniacz ma końcówkę ?u czy ?a, jak brzmi w czasie przyszłym, jaki jest jego wołacz.
  • Szanghaj
    30.06.2017
    Ostatnio zauważyłem, że znana videoblogerka mieszkająca w Szanghaju, uważa, że dopełniacz wyrazu Szanghaj nie powinien brzmieć Szanghaju, tylko inaczej. Czy wyraz Szanghaju jest poprawny? Jeżeli nie, to jakiego wyrazu powinniśmy używać? Z góry dziękuję za odpowiedz.

    Pozdrawiam
    Czytelnik
    Dopełniacz nazwy Szanghaj to tylko Szanghaju (Jadę do Szanghaju, Wracam z Szanghaju itd.) – i nie inaczej. Szkoda, że blogerka nie wskazała poprawnej, jej zdaniem, nazwy. Być może zrobi to w 1876 odcinku swojego bloga, a do tego czasu będzie trzymała swych widzów w napięciu i skłaniała ich do tego, by w oczekiwaniu na poznanie wiedzy tajemnej zwiększali klikalność.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Uncjała
    14.06.2017
    Zastanawia mnie odmiana słowa uncjała (typ pisma kodeksowego). Uderzyło mnie to, że jest brak konsekwencji w kwestii, czy jest to rzeczownik niepoliczalny, a więc nie ma liczby mnogiej, czy też – tak jak podaje internetowy słownik gramatyczny języka polskiego – jak najbardziej ma liczbę mnogą uncjały. Czy więc można traktować, że są uncjały tak jak są pisma? Z różnych dostępnych źródeł dowiaduję się, że uncjała była rzymska, jak i grecka. Czy w związku z tym mamy dwie różne uncjały?
    Nie tylko Słownik gramatyczny języka polskiego pod red. Z. Saloniego i in. traktuje rzeczownik uncjała jako mający liczbę mnogą – czynią to też inne słowniki, które zamieszczają to hasło: Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego i Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E. Polańskiego. Wydaje się to nieuzasadnione – uncjała jest nazwą abstrakcyjną, oznacza typ pisma, podobnie jak np. szwabacha czy antykwa, a te przecież nie mają liczby mnogiej. Albo więc ktoś się zwyczajnie pomylił, albo tkwi w tym jakiś głęboki sens, którego nie udało mi się odnaleźć.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Zaszednięty – jednak nie…
    13.06.2017
    Ostatnio na jednej z grup dyskusyjnych, z których korzystam, pojawiło się ogłoszenie rozpoczynające się od słów Z powodu zmian zaszedniętych w... . W tym przypadku nie było raczej wątpliwości co do niepoprawności wyrażenia.
    Pojawiła się jednak opinia, że słowo zaszednięty samo w sobie błędne nie jest, w przypadku gdy mowa o osobie którą ktoś zaszedł (czyli została zaszednięta). Czy takie rozumowanie jest poprawne i wyżej wspomniane słowo faktycznie w języku polskim istnieje?
    Zaszednięty to hipotetyczny imiesłów bierny od czasownika zajść (jak przepłynąć – przepłynięty, przygarnąć – przygarnięty itd.), który jednak nie istnieje. Od czasownika iść i utworzonych od niego: zajść, wyjść, przyjść, dojść, obejść itd. nie tworzymy tej formy fleksyjnej (niezależnie od znaczenia danego czasownika). Mówimy zatem: Z powodu zmian, które zaszły…, Osoba, którą ktoś zaszedł od tyłu…, a nie Z powodu zmian zaszedniętych…, Osoba zaszednięta od tyłu… .
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przed samym sobą czy przed samymi nimi?
    12.06.2017
    Szanowni Państwo,
    jak będzie brzmiało zdanie Bronił ich przed samym sobą w wersji z podmiotem w liczbie mnogiej – Bronili ich przed samymi nimi?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Każde z tych zdań co innego znaczy, a różnica ta nie wynika z tego, że podmiot jednego z nich jest w liczbie pojedynczej, a drugiego – w liczbie mnogiej, lecz z użycia zaimków.
    W zdaniu Bronił ich przed samym sobą mowa o tym, że ktoś (osoba A) broniła innych ludzi (ludzi B) przed nią samą (czyli przed osobą A) – wynika to z użycia wyrażenia samym sobą (które jest realizacją połączenia zaimków sam i siebie / sobie / się), które odnosi się do podmiotu zdania (zob. hasło sam, sama, samo w Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego (PWN, 2004, CD): „W połączeniu z formami zaimków siebie, sobie, się wyraz wzmacnia odnoszenie się czegoś do podmiotu zdania”).
    Gdyby zdanie brzmiało Bronił go przed samym sobą, moglibyśmy sądzić, że wyrażenie samym sobą zostało (niezgodnie z normą skodyfikowaną) odniesione do dopełnienia zdania – zaimka go (a zatem osoba A broniła osoby B przed osobą B).

    W zdaniu drugim proponowałabym zmienić szyk, aby brzmiało ono: Bronili ich przed nimi samymi. Oznacza ono, że osoby wyrażone podmiotem domyślnym – nazwijmy je osobami A – broniły osób wyrażonych dopełnieniem (ich) – nazwijmy je osobami B – przed osobami B. Gdybyśmy mieli tu wyrażenie przed samymi sobą, odnosilibyśmy je do podmiotu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Odmiana nazwiska McCrae
    12.06.2017
    Mam pytanie o odmianę nazwiska McCrae. Chodzi o amerykańskiego psychologa. W literaturze branżowej chyba tylko w jednej pozycji spotkałam się z postacią odmienioną w dopełniaczu: McCrae’a. W większości tytułów wydawcy pozostawiają to nazwisko nieodmienione. 
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Nazwisko przywołanego w pytaniu amerykańskiego psychologa wymawia się: [makrej], z akcentem na ostatnią sylabę. Znając wymowę, bardzo łatwo dopasować właściwy wzorzec odmiany: D.B. -a, C. -owi, N. -em, Ms. -u. Kłopot sprawia natomiast zapis tejże odmiany, mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której grafemom odpowiada fonem /eɪ/, czyli dochodzi do całkowitego rozdźwięku między pisownią a wymową. Dlatego też większość autorów i redaktorów rezygnuje z odmiany tegoż nazwiska, poprzedzając je odmienionym imieniem, tytułem lub innym określeniem. Nieliczni, którzy decydują się zapisać ową odmianę, dodają końcówki fleksyjne po apostrofie, co nie jest uzasadnione w świetle dostępnych w słownikach ortograficznych reguł zapisu odmiany nazwisk obcych.
    Adam Wolański
  • Kłopotliwe sto jeden
    9.06.2017
    Szanowni Państwo,
    chciałabym zapytać, jak zapisać słownie dane różnią się 101 wartościami.

    Byłabym wdzięczna za odpowiedź.

    Pozdrawiam
    Dane różnią się stu jeden wartościami – liczebnik jeden znajdujący się na końcu wieloelementowego liczebnika nie odmienia się i nie wpływa na składnię wyrażenia. Inaczej mówiąc – w wyrażeniach sto jeden, tysiąc osiemset pięćdziesiąt jeden, dwadzieścia jeden, tysiąc jeden itd. odmieniają się tylko elementy poprzedzające liczebnik jeden, a forma wyrazu towarzyszącego całemu wyrażeniu jest taka, jaka byłaby, gdyby tej jedynki na końcu nie było. A zatem:

    • W bibliotece było dwieście osiemdziesiąt jeden książek (tak jak: W bibliotece było dwieście osiemdziesiąt książek)
    • Nie poznał pięćdziesięciu jeden osób (tak jak: Nie poznał pięćdziesięciu osób)
    • Podziękował trzydziestu jeden pracownikom (tak jak: Podziękował trzydziestu pracownikom)
    • Wygrał sześćdziesięcioma jeden głosami (tak jak: Wygrał sześćdziesięcioma głosami)
    • Opowiadał o czterystu jeden zabytkach (tak jak: Opowiadał o czterystu zabytkach).

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Podkoszulek czy podkoszulka?
    1.06.2017
    Chciałbym się zapytać, czy dobrze zostało napisane poniższe zdanie: Proszę zebrać rozmiarówki: spodni, podkoszulek, polarów.

    Podkoszulek wg mnie został źle odmieniony w liczbie mnogiej; można było użyć zamiennego słowa jak koszulek, t-shirtów. Czy możemy użyć sformułowania rozmiary podkoszulek?

    Pozdrawiam
    Rzecz sprowadza się do tego, jak nazywamy część garderoby noszoną pod koszulą. Tradycyjnie i najbardziej starannie jest to ten podkoszulek, natomiast formą nowszą jest ta podkoszulka. Obie są poprawne, lecz pierwsza – ta rodzaju męskiego – jest zdecydowanie staranniejsza.
    Forma dopełniacza (rozmiary) podkoszulek wskazuje na to, że ktoś posłużył się nazwą w rodzaju żeńskim – ta podkoszulka, nie ma tych podkoszulek. Dopełniaczem liczby mnogiej nazwy męskiej – ten podkoszulek – jest (tych) podkoszulków.
    Można więc sprawdzić rozmiary nowych podkoszulków (starannie) lub nowych podkoszulek (mniej starannie).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Imiona koreańskie: odmieniać czy nie?
    31.05.2017
    Chciałabym zapytać o odmianę koreańskich imion zakończonych na samogłoskę. Czy odmieniamy takie imiona jak na przykład Youngjae, Youngbae, Minsu, Jaeho? Idziemy do Youngjae czy Idziemy do Youngjae’a? Niedawno spotkałam się ze stwierdzeniem, że takie imiona odmienia się, ale nie jestem pewna.
    Jak udało mi się ustalić, imię Youngjae składa się z dwóch cząstek: young [wym. jong] i jae [wym. je], a imię Youngbae z dwóch cząstek: young [wym. jong] oraz bae [wym. be]. Daje to więc artykulację [jongje] oraz [jongbe] z przyciskiem na [je], [be]. I właśnie akcentuacja oksytoniczna sprawia, że lepiej pozostawić owe koreańskie imiona nieodmienione. Recz jasna, teoretycznie (ze względu na wygłosowe e) możliwa jest deklinacja D. Youngjaego, Youngbaego, C. Youngjaemu, Youngbaemu, N. z Youngjaem, z Youngbaem itd., ale warto się za nią jednoznacznie opowiedzieć? Nie odmieniałbym również z tego samego powodu imienia Jaeho [wym. jeχo], a już na pewno imienia Minsu [wym. minsu] kończącego się na u. Dodajmy, że Koreańczycy używają zazwyczaj jednosylabowego nazwiska i dwusylabowego imienia i że nazwisko stoi zawsze na miejscu pierwszym (np. Kim-Youngbae, Choi-Minsu, Pak-Jaeho).
    Maciej Malinowski, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
  • Dzień – dniowi, ale ja – mnie (się wydaje), czyli o niemisiach
    16.05.2017
    Szanowna Pani,
    chciałabym zapytać o poprawność pewnego zwrotu. Ostatnio w pracy użyłam sformułowania Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy. Powiedziano mi, że jest to rażący błąd. Mi natomiast wydaje się, że jest tu wymagany celownik, a jest to przecież prawidłowa odmiana.
    Będę bardzo wdzięczną za odpowiedź.
    Oczywiście, poprawna forma celownika rzeczownika dzień to dniowi, zdanie Wystawa jest poświęcona Dniowi Europy jest więc całkiem poprawne.
    Zachęcam jednak także do stosowania poprawnej formy celownika innego słowa – zaimka ja na początku zdania: mnie się wydaje…, mnie się podoba…, mnie się nie ukłonił itd. Pamiętajmy, że misie nie żyją w naszym języku.
    Z pozdrowieniami
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Kruchszy i bardziej przyjazny
    16.05.2017
    Chciałam zapytać Państwa, dlaczego w języku polskim sprawa stopniowania przymiotników jest tak skomplikowana. SPP podaje przy niektórych przymiotnikach dwie lub nawet trzy poprawne formy stopnia wyższego, przy innych tylko jedną, np. bardziej przyjazny lub przyjaźniejszy, ale tylko przyjemniejszy, łagodniejszy. Dlaczego bardziej przyjemny czy bardziej łagodny to formy niepoprawne? Z kolei np. forma kruchszy jest poprawna, a brzmi dziwnie. Myślałam do niedawna, że jest niepoprawna.
    Na początek parę ustaleń wstępnych. Przymiotniki możemy podzielić na dwie grupy:
    1. jakościowe – nazywają te cechy przedmiotów, zjawisk, ludzi itp., których nie rozpatrujemy w relacji do innych przedmiotów, zjawisk itd. (np. mały, wysoki, brzydki, smaczny, drogi),
    2. relacyjne – charakteryzują zjawisko, rzecz itd. ze względu na relację z czymś (ojcowski, drewniany, domowy, wychowawczy, profesorski).


    Stopniowaniu podlegają tylko przymiotniki jakościowe, gdyż tylko one wskazują na cechy, które da się opisać na jakiejś skali (potrawa może być w większym lub mniejszym stopniu smaczna, jednak urlop nie może być mniej lub bardziej wypoczynkowy). Do tego rozróżnienia jeszcze wrócimy.

    W polszczyźnie istnieją dwa wzorce stopniowania: stopniowanie syntetyczne (czyli proste, które – jak się okazuje – wcale proste nie musi być) oraz analitycznie (czyli opisowe).
    Przykładami stopniowania syntetycznego są: miły – milszy – najmilszy, lekki – lżejszy – najlżejszy, stary – starszy – najstarszy. Opisowo stopniują się np. doświadczony – bardziej doświadczony – najbardziej doświadczony, kolorowy – bardziej kolorowy – najbardziej kolorowy, chory – bardziej chory – najbardziej chory.

    Tradycyjnie w sposób syntetyczny odmieniały się (nieprzypadkowo używam czasu przeszłego) właściwie wszystkie przymiotniki jakościowe (bo – przypominam – przymiotniki relacyjne nie podlegają stopniowaniu) z wyjątkiem tych, które należą do trzech grup:
    a) takich, które są z pochodzenia imiesłowami (zmęczony, doświadczony, znany),
    b) takich, które nazywają wartości krańcowe (mokry, łysy, nagi), przez co w swym podstawowym znaczeniu i najbardziej tradycyjnym użyciu nie podlegają modyfikacjom (rygorystycznie rzecz ujmując, uznamy, że ktoś jest łysy albo nie jest łysy, jednak potocznie cechę „bycia łysym” stopniujemy);
    c) takich, które w swym podstawowym znaczeniu są przymiotnikami relacyjnymi (np. domowy – w znaczeniu ‘związany z domem’ jest przymiotnikiem relacyjnym, przez co się nie stopniuje, jednak w znaczeniu wtórnym ‘miły, przyjazny’ wskazuje na cechę stopniowalną: U Janka panowała bardziej domowa atmosfera niż u Marysi; podobnie – profesorski w znaczeniu ‘związany z profesorem’ nie podlega stopniowaniu, ale w znaczeniu ‘taki jak u profesora’ – już tak: Iksiński miał bardziej profesorski wygląd niż Igrekowski).


    Scharakteryzowane w punktach a), b) i c) przymiotniki stopniują się opisowo: bardziej zmęczony, najbardziej znany, bardziej łysy, bardziej domowy itd. To wiemy na pewno – próba stopniowania ich w sposób syntetyczny byłaby skazana na porażkę (domowszy?) i skutkowałaby powstaniem błędnej formy.

    Na pewno też poprawne jest syntetyczne stopniowanie przymiotników innych niż te wskazane w trzech powyższych grupach: młody, młodszy, najmłodszy; gruby, grubszy, najgrubszy itd. Coraz częściej jednak są one stopniowane opisowo, co jest po prostu łatwiejsze, może być wykonywane w zasadzie automatycznie (nie musimy się zastanawiać, czy powiedzieć: tłustszy czy tłuściejszy – od razu wyjaśniam, że poprawne są obie formy). Nie wszystkie jednak formy opisowe zyskały aprobatę normatywną (a w zasadzie: większość jednak form opisowych nie zyskała aprobaty normatywnej) – nie akceptujemy na przykład konstrukcji: bardziej czysty, bardziej ładny, bardziej stary, choć aprobujemy np. bardziej dumny (obok: dumniejszy), bardziej inteligentny (obok: inteligentniejszy).

    To, które z przymiotników nienależących do grup a), b), c) „można” stopniować opisowo, jest niemożliwe do określenia – wszystko zależy od naszych przyzwyczajeń. Jak bowiem wiemy, norma językowa jest kształtowana przez nas, czyli społeczeństwo (co oczywiście nie oznacza, że wszystkie formy, które są w użyciu, są poprawne), a upodobania i przyzwyczajenia poszczególnych użytkowników języka są różne. Język się kształtuje w wyniku ścierania się naszych zwyczajów, preferencji i „antypatii” językowych – formy, które kodyfikatorom (czyli językoznawcom tworzącym słowniki poprawnościowe) wydają się dostatecznie umotywowane i przyjęte przez użytkowników, zyskują zwykle zyskują status form skodyfikowanych. Fakt, że w danym słowniku forma X została opisana jako błędna, a forma Y jako poprawna, oznacza jedynie to, że w chwili gdy słownik powstawał, jego redaktorzy (autorzy) uznali, że forma X jest akceptowana społecznie, a forma Y nie jest – a to nie oznacza jednak, że wszyscy użytkownicy akceptowali formę X i odrzucali formę Y. Pani odczucia co do poprawności niektórych postaci stopnia wyższego i najwyższego mogą się więc różnić od rozstrzygnięć słownikowych.

    Na koniec przytoczę opinię profesor Hanny Jadackiej, wyrażoną w Nowym słowniku poprawnej polszczyzny pod red. A. Markowskiego (Warszawa, PWN, 1999, s. 1753):

    W polszczyźnie ostatnich dziesięcioleci obserwujemy systematyczne odchodzenie od stopniowania regularnego na rzecz stopniowania analitycznego. Ma to pewne uzasadnienie praktyczne – struktury opisowe powstają mechanicznie, bez konieczności uwzględniania wymian głoskowych, a ponadto mogą nazywać dwa rodzaje modyfikacji cechy – albo jej intensyfikację, albo osłabienie. Zastępowanie bez powodu tradycyjnych, syntetycznych form stopniowania regularnego formami dłuższymi, analitycznymi, nie zasługuje na aprobatę.

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Akwakultura
    16.05.2017
    Szanowni Państwo,
    zwracam się z uprzejmą prośbą o poradę odnośnie słowa akwakultura (‘hodowla ryb i innych organizmów wodnych’). Pierwotnie słowo akwakultura oznaczało hodowlę ryb i organizmów wodnych w znaczeniu dziedziny gospodarki, i tak używane nie miało liczby mnogiej (akwakultury, podobnie jak nie ma liczby mnogiej rzeczownik rolnictwo).
    Obecnie coraz częściej spotykam zwroty typu w akwakulturach, liczne akwakultury na określenie wielu obiektów hodowli. Czy jest to prawidłowe?
    Oba przywołane w pytaniu znaczenia są rejestrowane przez słownik języka polskiego:
    1. książkowe ‘hodowla zwierząt i roślin wodnych, głównie jadalnych, np. ryb, raków, krewetek, wodorostów’,
    2. naukowe ‘wiedza teoretyczna i badania naukowe z tego zakresu’
    (Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza, PWN, Warszawa 2006; wersja elektroniczna). W pierwszym znaczeniu wyraz ma liczbę mnogą, w drugim występuje tylko w liczbie pojedynczej.
    Oba znaczenia i oba sposoby odmiany należy więc uznać za skodyfikowane.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Jesteśmy piąci?
    15.05.2017
    Podczas świątecznego obiadu powstał u nas w rodzinie spór, czy możemy być dwudzieści piąci. Siostrzeniec twierdził, że konsultował tę formę z dwiema polonistkami, które potwierdziły ją jako poprawną. Wydało mi się to wielce nieprawdopodobne, zaczęłam więc szukać odpowiedzi. Znalazłam m. in. Pani audycję http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/216839,Jestesmy-piaci potwierdzającą moje wątpliwości. Jednocześnie jednak czytam w Słowniku gramatyki języka polskiego, że – przynajmniej teoretycznie – możemy:
    http://sgjp.pl/leksemy/#105136/dwudziesty
    http://sgjp.pl/leksemy/#131203/piąty
    Podobnie jest w Wielkim słowniku języka polskiego:
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39581&ind=0&w_szukaj=dwudziesty
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39539&ind=0&w_szukaj=piąci
    Może mi Pani wyjaśnić, na czym opiera Pani tezę, że język polski nie dopuszcza takiej możliwości? Sama chętnie bym jej nie dopuściła, w obliczu powyższych danych ze słowników brak mi jednak argumentów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marta
    Szanowna Pani,
    zapewne zauważyła Pani, że w zakończeniu audycji, którą Pani przywołuje, powiedziałam:

    […] przyznam, że niezrozumiała dla mnie jest ta reguła, że rodzaj niemęskoosobowy przybierają wszystkie liczebniki porządkowe, a męskoosobowy – tylko te od pierwszy do czwarty. Nie ma ona żadnego uzasadnienia w systemie języka. Z gramatycznego punktu widzenia piąty to takie samo słowo jak np. czwarty, a więc skoro mówimy jesteśmy czwarci, moglibyśmy mówić także jesteśmy piąci. Zapewne dlatego formy typu szóści coraz częściej się pojawiają w naszych wypowiedziach i wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później staną się częścią normy językowej, czyli po prostu nie będą błędne.

    Audycja ta pochodzi z 2009 roku – czas pokazał, że formy męskoosobowe liczebników porządkowych coraz bardziej się upowszechniają, a ich rejestracja w przywołanych przez Panią słownikach może wskazywać na to, że zyskują one coraz większą aprobatę normatywną. Trzeba pamiętać o tym, że elementy języka są „dopuszczane” do użytku przez społeczeństwo (czego najdobitniejszym dowodem jest właśnie „dopuszczenie” form typu szóści, dwudzieści przez część użytkowników), a słowniki tylko kodyfikują to, co jest już w języku. Oczywiście, nie jest tak, że wszystko, co pojawia się w języku, automatycznie staje się poprawne – aby jakaś forma została skodyfikowana, musi się trochę „uleżeć” w języku, a i to często nie wystarczy (bardzo ważne jest też to, w jakiego typu tekstach się pojawia).

    Jeśli nie lubimy jakiejś formy, jeśli jakiejś słowo nam się nie podoba lub uważamy je za niepoprawne, po prostu jej (go) nie używajmy. Mnie na przykład nikt nie zmusi, bym powiedziała, że jadę buspasem – zawsze mówię, że jadę (a właściwie: nie jadę, bo nie mam do tego uprawnień) pasem dla autobusów. Nie znoszę wyrazu buspas, więc nad lenistwo, które skłaniałoby do używania krótkiego słowa buspas, przedkładam swoje poczucie estetyki języka i posługuję się mniej ekonomiczną, ale za to utworzoną zgodnie z regułami polszczyzny, formą pas dla autobusów.

    Oczywiście, większy kłopot mają redaktorzy i korektorzy – przy „zakwalifikowaniu” jakiejś formy do tekstu muszą oni brać pod uwagę różne czynniki, a nie tylko własne upodobania. W takiej sytuacji najlepiej jest opierać się na słownikach ortoepicznych lub słownikach języka polskiego, gdyż mają one charakter normatywny.
    Z wyrazami szacunku
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Ku Krakowowi
    15.05.2017
    Prosiłabym o pomoc w odmianie przez przypadki wyrazu Kraków, głównie chodzi mi o celownik i wołacz.
    Proszę bardzo:
    M. Kraków jest piękny.
    D. Wrócił z Krakowa.
    C. Zmierzamy ku Krakowowi
    B. Podziwiamy Kraków.
    N. Warszawa przegrała z Krakowem.
    Ms. Jesteśmy w Krakowie.
    W. O! Krakowie, jakiś ty piękny!
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Antydepresant
    9.05.2017
    Interesuje mnie dopełniacz słowa antydepresant w zdaniu Połknął połówkę antydepresant[u/a]. WSO podaje końcówkę -u, natomiast WSJP i SGJP – końcówkę -a. Czy mogliby się Państwo odnieść do tej rozbieżności?
    Funkcjonowanie dwóch form dopełniacza świadczy o tym, że żadna z nich się jeszcze nie utrwaliła, czyli że w użyciu są obie. W ustaleniu formy przeważającej, częstszej nie pomoże nam NKJP, gdyż ten wyświetla raptem 3 wyniki dopełniacza rzeczownika antydepresant – wszystkie z końcówką -a. Uważam, że w takiej sytuacji nie trzeba się trzymać rozstrzygnięcia z WSO, lecz kierować zdrowym rozsądkiem i intuicją.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Producenci, konsumenci, reducenci
    24.04.2017
    Dołączam się do dyskusji na temat klientów, agentów i innych rzeczowników, które mogą być albo męskoosobowe, albo męskozwierzęce. W biologii mówi się, że np. rośliny to producenci, zwierzęta to konsumenci, a grzyby to reducenci. Czy, wobec wcześniejszych rozważań na temat podobnych rzeczowników, powinny być to producenty, konsumenty i reducenty?
    Gdybyśmy mieli podchodzić do języka wyłącznie systemowo, to tak – należałoby mówić, że grzyby to reducenty, rośliny to producenty, a zwierzęta to konsumenty.
    Oprócz systemu jest jeszcze uzus, czyli zwyczaj, a ten zadecydował, że używa się męskoosobowych: producenci, konsumenci, reducenci, i nic już tego nie zmieni.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dwa oczka a dwoje oczek
    24.04.2017
    Szanowni Państwo,
    rzeczowniki oczy i uszy łączymy z liczebnikiem zbiorowym. A jak jest z oczętami/uszętami i oczkami/uszkami?
    Wesołych świąt!

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma zasad, które by regulowały tę kwestię. Wydaje się, że rzeczowniki oczka, uszka, oczęta oraz hipotetyczną uszęta – jako nazwy narządów zmysłów – najwłaściwiej jest łączyć te rzeczowniki z liczebnikami zbiorowymi. Wyrażenia dwa oczka, dwa uszka odnoszą się raczej do obiektów innych niż części ciała (dwa oczka w robótce, dwa oczka w kostce, dwa uszka w barszczu).
    W wypadku wyrażeń dwa oczęta, dwa uszęta nie zachodzi taka dwuznaczność, jednak, jak sądzę, przez analogię do konstrukcji dwoje oczu, dwoje oczek, dwoje uszu, dwoje uszek można łączyć je z liczebnikami zbiorowymi.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czytam tę deklarację
    20.04.2017
    Tę deklarację czy tą deklarację?
    Chodzi o biernik rodzaju żeńskiego – czytam / widzę / znam itd. (kogo, co?) – tę deklarację. Zaimek ta w bierniku zachowuje dawną końcówkę (). W wypowiedziach potocznych jednak dostosowujemy formę tego zaimka do form innych zaimków żeńskich w tym samym przypadku i jako że mają one końcówkę (Widzę tamtą kobietę, Kocham moją żonę), mówimy Czytam tą deklarację. Należy jednak pamiętać, że ta forma jest dopuszczalna wyłącznie w języku mówionym, w tekstach potocznych.
    W wypowiedziach starannych i w tekstach pisanych zawsze używamy formy Czytam tę książkę, Widzę tę kobietę, Lubię tę dziewczynę.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Nazwy portali internetowych
    20.04.2017
    Szanowni Państwo,
    zastanawiam się, czy nazwy portali internetowych w ich pełnym brzmieniu należy odmieniać. Czytałem to na Onet.pl czy na Onecie.pl? Zadanie można znaleźć na Matematyce.pl czy na Matematyka.pl?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Kwestia ta nie jest skodyfikowana, można jednak już mówić o pewnych tendencjach. Otóż nazwy portali zakończone elementem wskazującym na kraj pochodzenia (np. pl) raczej nie są odmieniane, natomiast odmieniamy te same nazwy pozbawione cząstki pl. A zatem:
    Czytałem to na Onet.pl,
    ale
    Czytałem to na Onecie / w Onecie.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Czytałem „Onych” Torańskiej
    10.04.2017
    Szanowni Państwo,
    jeśli film nosi tytuł „Ona”, to czy lepiej powiedzieć: Nie widziałem „Jej”, Widziałem „Ją”, czy może: Nie widziałem filmu „Ona”, Widziałem film o tytule „Ona”?

    Z wyrazami szacunku
    Czytelnik
    Nie ma chyba zasad, które regulowałyby kwestię odmiany tytułów (filmów, książek, czasopism) tożsamych z zaimkami. Gdy w połowie lat 80. XX wieku ukazał się (w drugim obiegu) tom Teresy Torańskiej pt. „Oni”, spontanicznie zaczęto odmieniać tytuł, jednak nie według wzorca typowego dla zaimków (oni – ich – im itd.), lecz według paradygmatu przymiotnikowego, bez zmian w temacie (oni – onych – onym itd.). W ten sam sposób zresztą traktuje się w językoznawstwie (a ściślej – w politolingwistyce) zaimek oni będący nazwą kategorii osób wykluczonych ze wspólnoty przez polityków (np. Tą wypowiedzią kandydat potwierdził istnienie podziału na „nas” i „onych”).
    Nie sądzę, by należało korzystać z tego wzorca przy używaniu innych zaimków osobowych jako nazw tytułów – wypowiedź Nie widziałem jeszcze „Onej” byłaby nie tylko niegramatyczna, lecz także niezrozumiała. Ponieważ jednak w takiej sytuacji odmienienie zaimka w sposób standardowy wydaje się po prostu dziwne i mylące, szczególnie w wypowiedzi ustnej, gdy nie możemy zastosować cudzysłowu (Nie widziałem jeszcze „Jej”, Przeczytałem to w „Nas” – wyobraźmy sobie istnienie czasopisma „My”), najwłaściwsze wydaje się opatrywanie tego tytułu wyrazem klasyfikującym (Nie widziałem jeszcze filmu „Ona”, Przeczytałem to w piśmie „My”).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Oboje oczu
    10.04.2017
    Chciałabym dowiedzieć się, która forma jest poprawna: dla obojga oczu czy dla obydwu oczu?
    Rzeczownik oko łączy się z liczebnikami zbiorowymi – mówimy: dwoje oczu, oboje oczu itd. Tak więc poprawna jest konstrukcja dla obojga oczu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego