Odyseusz, ale Zeus

 
Odyseusz, ale Zeus
19.11.2014
Dzień dobry,
dlaczego prawie wszystkie pobrane z greki i łaciny nazwy własne kończące się w oryginalnej wymowie na -eus (i tak zaadaptowane w wielu innych językach europejskich) w polszczyźnie są wymawiane i pisane z -sz? takie jak Wezuwiusz, Orfeusz, Odyseusz, Heweliusz? Prawie, bo przynajmniej Zeus pozostał Zeusem.
Pozdrawiam
Jarek Hirny-Budka
Tendencja do zastępowania obcej głoski s polską š w różnych pozycjach (zazwyczaj będą to nagłos i wygłos, ale zdarzają się również śródgłosowe wypadki takich zamian, np. łac. missa → słow. mьša → pol. msza, łac. casula → pol. koszula) jest dość dawna, choć nie zawsze bywała stosowana – jak Pan zauważa – konsekwentnie, por. Zeus, Jezus itd. Obejmowała ona zresztą nie tylko wymianę sš, lecz również cč, zž (np. bażyliszek u Orzechowskiego, żuaw w Panu Tadeuszu z fr. zouave czy czynsz, słowo zapożyczone z niem. Zins). Tego rodzaju zmiany mają niewątpliwie bardzo dawny charakter (i szerszy w obrębie słowiańszczyzny niż tylko polski, zob. np. czes. košile), choć – ze względu na nieustabilizowaną grafię wielu zabytków staropolskich – możemy je obserwować dopiero od początku XVI w.
I rzeczywiście, w utworach z końca XV w. i z XVI w. odnajdziemy wiele na to przykładów, niekiedy będą to nawet wyrazy, które współcześnie wymawiamy przez s, z, c, co świadczy o tym, że omawiana tendencja czasami się wycofywała, np. wspomniany wyżej Orzechowski pisze wiżerunk (dziś wizerunek), w zapisach XV-wiecznych odnajdziemy Jezuszewi, Chrystuszewi (zapisywane wprawdzie przez s, ale zachowanie e po s przemawia za tym, że to s wymawiano jak š). Rzecz interesująca, że z działaniem tej wymiany można się jeszcze spotkać w niektórych zapożyczeniach XIX-wiecznych, por. szerżant z fr. sergent przez ros. s’eržánt. Ta tendencja fonetyczna odnosiła się zarówno do nazw pospolitych, jak i własnych, zapożyczanych z łaciny lub greki, por. szkaplerz (łac. scapularium), szkoła (łac. schola), szałwia (łac. salvia), Szymon, Pliniusz (łac. Plinius), Eneasz, Mojżesz, Izajasz, Mateusz, Łukasz, a także z języków germańskich, m.in. szkło (zob. goc. stikls ‘kubek, kielich mszalny’), szlachta (śr.-w.-niem. slahte ‘ród, plemię, szczep’), klasztor (niem. Kloster), żołd (niem. Sold), możliwe także, że szukać (niem. suchen), choć innego zdania jest Boryś, wywodzący to słowo z psł. dźwiękonaśladowczego *šukati.
Tendencję tę należy tłumaczyć dwoma czynnikami: po pierwsze, być może mamy tu początkowo do czynienia z wpływem dialektów południowoniemieckich, gdzie dochodziło do mieszania s i š (nie tłumaczy to jednak wymiany cč, zž, a także sugeruje, że wszystkie tego typu wyrazy z š, wywodzące się przecież z różnych języków, m.in. łaciny, włoskiego itd., język polski przejmował za pośrednictwem języka niemieckiego, co chyba byłoby zbyt daleko posuniętą generalizacją); po drugie, upowszechnienie się wzorca z š, č i ž należy wyjaśniać celowymi działaniami zmierzającymi do usuwania z języka, a zwłaszcza z tekstów drukowanych, wszelkich śladów, które mogłyby wskazywać na mazurzenie (dialektalną wymowę spółgłosek dziąsłowych š, ž, č, ǯ jako przedniojęzykowo-zębowych s, z, c, ʒ). Procesy odwrotne do mazurzenia, traktowanego jako cecha typowo ludowa, związane są z tzw. szadzeniem. „Unikanie” mazurzenia w wypadku wyrazów zapożyczonych być może jest jednym z przejawów hiperpoprawności językowej, czyli przesady poprawnościowej, która najprawdopodobniej była przyczyną zmian, o które Pan pyta, oraz ich utrzymywania się w języku.
Piotr Sobotka, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego