Jesteśmy piąci?

 
Jesteśmy piąci?
15.05.2017
Podczas świątecznego obiadu powstał u nas w rodzinie spór, czy możemy być dwudzieści piąci. Siostrzeniec twierdził, że konsultował tę formę z dwiema polonistkami, które potwierdziły ją jako poprawną. Wydało mi się to wielce nieprawdopodobne, zaczęłam więc szukać odpowiedzi. Znalazłam m. in. Pani audycję http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/216839,Jestesmy-piaci potwierdzającą moje wątpliwości. Jednocześnie jednak czytam w Słowniku gramatyki języka polskiego, że – przynajmniej teoretycznie – możemy:
http://sgjp.pl/leksemy/#105136/dwudziesty
http://sgjp.pl/leksemy/#131203/piąty
Podobnie jest w Wielkim słowniku języka polskiego:
http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39581&ind=0&w_szukaj=dwudziesty
http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39539&ind=0&w_szukaj=piąci
Może mi Pani wyjaśnić, na czym opiera Pani tezę, że język polski nie dopuszcza takiej możliwości? Sama chętnie bym jej nie dopuściła, w obliczu powyższych danych ze słowników brak mi jednak argumentów.
Pozdrawiam serdecznie
Marta
Szanowna Pani,
zapewne zauważyła Pani, że w zakończeniu audycji, którą Pani przywołuje, powiedziałam:

[…] przyznam, że niezrozumiała dla mnie jest ta reguła, że rodzaj niemęskoosobowy przybierają wszystkie liczebniki porządkowe, a męskoosobowy – tylko te od pierwszy do czwarty. Nie ma ona żadnego uzasadnienia w systemie języka. Z gramatycznego punktu widzenia piąty to takie samo słowo jak np. czwarty, a więc skoro mówimy jesteśmy czwarci, moglibyśmy mówić także jesteśmy piąci. Zapewne dlatego formy typu szóści coraz częściej się pojawiają w naszych wypowiedziach i wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później staną się częścią normy językowej, czyli po prostu nie będą błędne.

Audycja ta pochodzi z 2009 roku – czas pokazał, że formy męskoosobowe liczebników porządkowych coraz bardziej się upowszechniają, a ich rejestracja w przywołanych przez Panią słownikach może wskazywać na to, że zyskują one coraz większą aprobatę normatywną. Trzeba pamiętać o tym, że elementy języka są „dopuszczane” do użytku przez społeczeństwo (czego najdobitniejszym dowodem jest właśnie „dopuszczenie” form typu szóści, dwudzieści przez część użytkowników), a słowniki tylko kodyfikują to, co jest już w języku. Oczywiście, nie jest tak, że wszystko, co pojawia się w języku, automatycznie staje się poprawne – aby jakaś forma została skodyfikowana, musi się trochę „uleżeć” w języku, a i to często nie wystarczy (bardzo ważne jest też to, w jakiego typu tekstach się pojawia).

Jeśli nie lubimy jakiejś formy, jeśli jakiejś słowo nam się nie podoba lub uważamy je za niepoprawne, po prostu jej (go) nie używajmy. Mnie na przykład nikt nie zmusi, bym powiedziała, że jadę buspasem – zawsze mówię, że jadę (a właściwie: nie jadę, bo nie mam do tego uprawnień) pasem dla autobusów. Nie znoszę wyrazu buspas, więc nad lenistwo, które skłaniałoby do używania krótkiego słowa buspas, przedkładam swoje poczucie estetyki języka i posługuję się mniej ekonomiczną, ale za to utworzoną zgodnie z regułami polszczyzny, formą pas dla autobusów.

Oczywiście, większy kłopot mają redaktorzy i korektorzy – przy „zakwalifikowaniu” jakiejś formy do tekstu muszą oni brać pod uwagę różne czynniki, a nie tylko własne upodobania. W takiej sytuacji najlepiej jest opierać się na słownikach ortoepicznych lub słownikach języka polskiego, gdyż mają one charakter normatywny.
Z wyrazami szacunku
Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego