Boli mi

 
Boli mi
29.01.2016
Dzień dobry Państwu!
Jestem polonusem i mieszkam w Rosji, a więc dość często spotykam się z tak zwaną łamaną polszczyzną. Niedawno zauważyłem pewien nader często występujący błąd, który przekracza granice Polonii rosyjskiej. Chodzi o używanie błędnej konstrukcji boli mi coś albo boli komuś coś. Spotkałem się z użyciem owej konstrukcji przez polonusów litewskich, rumuńskich, amerykańskich, a nawet gruzińskich i czeskich. Czym to mogło by być uzasadnione?
Dziękuję i życzę wesołych świąt!
Dziękuję za życzenia i przepraszam za opóźnienie, bo to już i prawosławne święto Jordanu nawet minęło. Konstrukcja łącząca czasownik boleć z zaimkiem osobowym w celowniku (komu?) – mi, jej, nam, wam, im – uważana była w XIX wieku za typową dla „Litwinów”, to jest Polaków z kresów północno-wschodnich. Poczytywano ją za wpływ białoruski (zuby jamu balać). Najwięcej zaświadczeń tej konstrukcji, choć nie jako wyłącznej, pochodzi właśnie stamtąd. W piosence zapamiętanej z młodości przez prof. Franciszka Sielickiego ujawniają się jednak i inne schematy składniowe – mię (biernik); boli serce – bez zaimka:
Boli mi głowa, bolą mie ręce.
Boli mi wszystko i boli serce.
Gdybyś wiedziała, kiedy ja umrę,
Tobyś kazała zrobić mi trumnę,
A na tej trumnie — złocisty wieniec,
Żeby wiedzieli, że ja — młodzieniec.

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem Pańskie spostrzeżenia co do geograficznego rozprzestrzenienia się tej konstrukcji wśród Polaków z diaspory. Nie umiałem doszukać się źródeł, które by problem wszechstronnie naświetliły.
Być może po pierwsze nie taka to łamana polszczyzna, powstała tylko z powodu kłopotów wywołanych otoczeniem obcojęzycznym. Niestety, Słownik gwar polskich PAN uznał czasownik boleć za „ogólnogwarowy” i tej składniowej cechy nie opisał, jak czyni to w przypadku większości słów i wyrażeń, z dokładną lokalizacją geograficzną. Być może bardziej dogłębne badania dawnego materiału dialektalnego pokazałoby jego „rdzenność”, a nie „północnokresowość”, co mogłoby spowodować, że nie tylko mieszkańcy pogranicza językowego polsko-białoruskiego rozproszeni po świecie mogli się posługiwać taką konstrukcją. Istnienie jej zgłasza na przykład J. Kowalewski z polonistyki lwowskiej. W grę więc wchodzi na przykład kontakt z którymiś gwarami zachodnioukraińskimi (w ukraińskim języku standardowym raczej Szczoś duże mene nogi boliatʹ – a nie: meni).
Druga hipoteza jest taka, że oddziałać mogły także inne języki dominujące w krajach zamieszkanych przez znanych Panu Polaków. Być może na przykład język francuski i niemiecki nie będą bez winy. Już w XVIII-wiecznym Powrocie posła J.U. Niemcewicza naśmiewano się z bohaterki, która się tłumaczy: Głowa mi źle robiła (la tête m'a fait mal). Po niemiecku mamy zaś np. Mir tut der Rücken weh ‘bolą mnie plecy’ (dziękuję za pomoc Paniom A. Fidyce i P. Amanowicz). Mamy też zresztą czasowniki bliskoznaczne, które właśnie wymagają mi, na przykład dokuczać: głowa mi dokuczała.
Proponuję też trzeci domysł do rozważenia. Tym razem wyjdziemy od zaimków. Częste są przypadki ich mieszania. Powoli zwycięża mi na początku zdania, które jest tu niepoprawne, ale wchodzi w miejsce mnie. W innych sytuacjach, i znów bardziej na wschodzie polszczyzny, częste jest daj mnie, a powinno być mi. Z tego rodzaju zawirowań może wyniknąć boli mi jako forma hiperpoprawna, wywołana unikaniem innego niepoprawnego mnie w kontekście, który tego nie wymagał.
Na sam koniec wypada tylko poprosić naszą Polonię dawną i najnowszą, czytającą teksty w Poradni PWN o podzielenie się informacjami – gdzie, kto i z jakiego regionu Polski przybyły mówi, że bolała mu / jej głowa czy zęby.
Artur Czesak, Uniwersytet Jagielloński
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego