Jeszcze raz o zapisie nazwisk kończących się w wymowie na -i po spółgłosce

 
Jeszcze raz o zapisie nazwisk kończących się w wymowie na -i po spółgłosce
4.12.2018
Szanowni Państwo,
wrócę do pytania, na które dostałam odpowiedź, jednak bardzo niesatysfakcjonującą. Jak rozumiem, dr Wolański zapisuje Kennedy'ego, a wymawia [kenediego]? Dlaczego zatem mamy stawiać tam apostrof? Nie dajemy go w przypadku np. Caseyów (Caseyami, Caseyowie itd.). Nie przekonuje także mnie argument, że mogłoby to zmylić nas co do postaci mianownikowej. Nie myli nas w przypadku form: Jakiem czy Grapie. Co z Jakiem od Jacquesa (porada prof. Grzeni)?
Ortografia – oprócz tego, że jest oparta na zasadach fonologicznych (w słownikach niesłusznie nazywanych fonetycznymi) oraz morfologicznych – ma także charakter konwencjonalny. Przyjęto, że końcówki gramatyczne dodawane do odmienianych przymiotnikowo nazwisk anglosaskich i francuskich zakończonych w wymowie na [i], a w piśmie na -y po spółgłosce będzie się zasadniczo dopisywało po apostrofie. Dlatego w dopełniaczu, celowniku i bierniku l.poj. końcówki -ego i -emu w nazwiskach typu Kennedy czy Valéry zapisujemy po apostrofie. Znak ten podpowiada nam, że na styku temat–końcówka dochodzi do „zaburzenia” relacji pisowniowo-wymawianiowych. Zupełnie inna umowa dotyczy podobnie zakończonych i także przymiotnikowo odmienianych nazwisk węgierskich. Tam końcówek nie dodajemy po apostrofie, por. Ormandy, Ormandyego, Ormandyemu.
Jeszcze inaczej umówiono się odnośnie do zapisu polskich końcówek po odmienianych rzeczownikowo nazwiskach angielskich zakończonych w wymowie na [j], a w piśmie na -y po samogłosce. W takich wypadkach końcówki zapisywane są bez apostrofu, por. Disney, Disneya, z Disneyem, o Disneyu; Quesnay, Quesnaya, z Quesnayem, o Quesnayu; Dewey, Deweya, z Deweyem, o Deweyu. Takie są konwencje i taka obowiązuje pisownia.
Argument mówiący, że w jednym z przypadków zależnych francuskie imię i nazwisko Jacques Chirac przyjmuje formę Jakiem Chirakiem, jest nietrafiony, ponieważ pisownię fonetyczną z k stosujemy tylko wówczas, gdy dochodzi do wymiany głoski [k] na [k´], a więc do zastąpienia głoski twardej przez miękką. W odmianie tego imienia i nazwiska zdarza się to jedynie w narzędniku. Piszący nie ma tu więc wyboru, aby inaczej oddać tę typową dla języka polskiego alternację głoskową w zakończeniu tematu. Nie ma natomiast żadnego uzasadnienia, aby fonetyzować wszystkie formy przypadków zależnych tam, gdzie takich alternacji nie ma, i pisać w przypadkach zależnych: *Eddiego, *Rockiego, *Kennediego; *Eddiemu, *Rockiemu, *Kennediemu; *Eddim, *Rockim, *Kennedim. Taka pisownia jest pozbawiona jakichkolwiek racjonalnych podstaw i – podkreślę to jeszcze raz – może wprowadzać w błąd, sugerując, że formami podstawowymi są nazwy *Eddi, *Rocki, *Kennedi, co nie jest prawdą.
Adam Wolański
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego