Kłopotliwy Murzyn

 

Kłopotliwy Murzyn

8.06.2020

Wprawdzie bardzo stary nie jestem (nieco ponad 30 lat), więc może zabrzmieć to trochę dziwnie, ale w czasach mojej młodości nie było niczego złego w określeniu Murzyn. Obecnie poprawność polityczna każe mówić Afroamerykanin lub osoba czarnoskóra, a Murzyn stał się określeniem obraźliwym.

Proszę wyjaśnić genezę Murzyna, a także dlaczego obecnie to określenie jest „na cenzurowanym”, z czego wynika ta zmiana jego postrzegania.

Polska nazwa Murzyn wywodzi się z łacińskiego Maurus (który do naszego języka dotarł za pośrednictwem czeskim) oznaczającego mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę mającą nieco ciemniejszą karnację niż my. W czasach rzymskich Europejczycy nie utrzymywali kontaktów z Afrykańczykami mającymi całkiem ciemną skórę. Zmieniło się to dopiero w epoce kolonialnej; wówczas nazwano ich słowami pochodzącymi od łacińskiego niger (‘lśniąco czarny’) – angielskim Negro czy francuskim Negre.

Wyrazy te, używane w językach angielskim czy francuskim, są obciążone licznymi konotacjami związanymi z dziedzictwem kolonializmu, przez co są po prostu obraźliwe. Z tego powodu niektórzy przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu Murzyn, które jest słownikowym odpowiednikiem francuskiego Negre czy angielskiego Negro. Tymczasem w polszczyźnie o wiele gorsze konotacje niż Murzyn ma czarny, który jest dokładnym odpowiednikiem dość neutralnych w językach angielskim i francuskim Black, Noir. Można więc sądzić, że jednym z powodów postrzegania nazwy Murzyn jako obraźliwej jest to, że jej ekwiwalenty obcojęzyczne rzeczywiście są nacechowane negatywnie. Gdy czarnoskóre osoby, które przyjeżdżają do Polski np. na studia, szukają w polsko-angielskim lub polsko-francuskim słowniku odpowiednika słowa Murzyn, znajdują obraźliwe nazwy Negro, Negre, co sprawia, że przypisują takie nacechowanie także polskiemu słowu.

Nie można jednak zaprzeczyć, że w polszczyźnie Murzyn ma negatywne konotacje – pojawia się w kilku frazeologizmach odnoszących się do wykorzystywania kogoś: zdawać egzamin na murzyna (‘wysłać kogoś zamiast siebie na egzamin’), biały murzyn (‘osoba nadmiernie wykorzystywana przez innych’), Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść (przysłowie mówiące o sytuacji, w której kogoś wykorzystano i odprawiono, gdy stał się niepotrzebny). Konotacje te jednak nie są, moim zdaniem, na tyle silne, by uważać, że nazwanie osoby czarnoskórej Murzynem jest obraźliwe (podobnie: wiele negatywnych skojarzeń budzi nazwa Żyd, jednak używamy jej neutralnie, gdy odnosimy ją do osoby narodowości żydowskiej).

Jest wreszcie trzeci aspekt tej sprawy. Otóż w dyskusji na temat poprawności politycznej i mowy nienawiści podkreśla się, że często nazwy narodowości, określenia koloru skóry, nazwy wyznawanej przez ludzi religii itp. są niepotrzebnie używane w kontekstach stygmatyzujących. Inaczej mówiąc – jeśli w Polsce 10 wypadków samochodowych jest spowodowanych przez obywateli naszego kraju, a tylko jeden przez obywatela Ukrainy, to tylko w komunikacie prasowym poświęconym temu jednemu znajdzie się wzmianka o narodowości kierowcy. Uważa się (słusznie), że w wielu sytuacjach narodowość, kolor skóry, wyznanie itd. nie są istotne, a wskazywanie na nie wynika jedynie z chęci zaznaczenia swojej wyższości. W związku z tym wiele nazw odnoszących się do „innych” (Ukrainiec, Murzyn, Cygan itd.) jest dodatkowo obciążanych negatywnymi konotacjami.


Przyznam, że dla mnie nazwa Murzyn nie ma w sobie nic obraźliwego, jeśli odnosi się do osoby czarnoskórej. Używa się jej przecież (przynajmniej w rozmowach prywatnych) nawet w odniesieniu do Baracka Obamy, człowieka bardzo szanowanego, a przez niektórych wręcz uwielbianego. Używają jej w stosunku do siebie niektórzy polscy obywatele mający ciemną skórę, także nie widząc w niej nic złego. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część czarnoskórych Polaków uważa ją za niestosowną, obraźliwą czy wręcz raniącą. Wiedząc o tym, staram się jej przy nich nie używać – nie w imię politycznej poprawności, lecz zwykłej ludzkiej życzliwości.

Porada opublikowana: 31.01.2017

Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  1. 8.06.2020
    Szanowni Państwo,
    uważam za wysoce niewłaściwe publikowanie opinii osoby, która najwyraźniej nie rozumie pojęcia rasizmu i kontekstu historycznego i społecznego determinującego negatywne konotacje słowa Murzyn. Ponadto, powinni Państwo zdawać sobie sprawę, że o tym, czy słowo jest obraźliwe dla danej mniejszości nie decyduje osoba, która do tej grupy się nie zalicza, a wręcz należy do grupy uprzywilejowanej, która ową mniejszość dyskryminuje. Proponuję zasięgnąć opinii znawcy kontekstu amerykańskiego, na przykład z Ośrodka Studiów Amerykańskich UW.
    Z poważaniem

    Katarzyna Kępka
  2. 8.06.2020
    Szanowna Pani,
    wszyscy doskonale rozumieją pochodzenie słowa murzyn, jednak tu nie chodzi o to, skąd się wzięło a o to, jakie ma znaczenie dla dzisiejszych młodych ludzi i dla grupy osób, do których to słowo jest skierowane. Słowo murzyn na pewno nie miało na początku znaczyć niczego złego, to było tylko określenie na osobę o ciemniejszym odcieniu skóry. Jednak dziś, na co dzień, Polacy sami zaczęli używać tego słowa często jako obelgi, w akcie agresji i odrazy wobec tych osób. Albo takie zwykłe, niczemu winne dzieci biegające na podwórku i wytykające palcem drugie, ubrudzone w błocie ponieważ upadło, wołając za nim murzyn. Słowo to straciło swoje pierwotne znaczenie w uszach i głowach wielu Polaków, zarówno tych o białej jak i kolorowej skórze. Chyba nie muszę tego udowadniać, bo dwa obozy jakie się wykształciły jest głównie spowodowane podziałem na ludzi starszych (nie starych, starszych) i młodszych. Starsi nie mieli złych styczności z tym słowem, bo też nie było zbyt dużo styczności z osobami czarnoskórymi, ale dzisiejsza młodzież już tak i niestety dla nich słowo murzyn jest słowem już obraźliwym przez takie, a nie inne zachowania ze strony rówieśników czy nawet starszych od siebie. Dodam na koniec, że słowo kutas też wcześniej nie oznaczało nic złego, dlaczego więc to drugie znaczenie straciło na rzecz tego wulgarnego? Przez ludzi i zmieniający się język potoczny. Podobnie dzieje się teraz ze słowem murzyn.
    Mam nadzieję, że pani po części chociaż zrozumiała, dlaczego teraz to słowo wywołuje takie, a nie inne emocje. Może się Pani nie zgadzać, jednak chciałabym, aby Pani zrozumiała w tym wypadku myślenie innych osób na ten temat, a nie traktowała tego jako „poprawność polityczną narzuconą przez mniejszość”, bo dla mnie dla wielu tu nie chodzi o to. Dziękuję za wszelką uwagę z Pani bądź kogokolwiek z Państwa strony zajmujący się prowadzeniem tego słownika.
    Pozdrawiam

    Maria Kazimierczak
  3. 8.06.2020
    Szanowne Panie,
    skoro w liście od korespondenta poradni zostałam poproszona o wyjaśnienie genezy słowa Murzyn, uczyniłam to, a zatem nie można mi czynić z tego zarzutu (swoją drogą, nie wiem, czy „wszyscy doskonale rozumieją pochodzenie słowa Murzyn”; słowniki etymologiczne nie są powszechnie dostępne, nie każdy też zna doskonały artykuł prof. Marka Łazińskiego poświęcony temu zagadnieniu; zob. M. Łaziński Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść, „Poradnik Językowy”, 2007, z. 10, s. 47–56). Pozwolę sobie też zauważyć, że nazwę Murzyn piszemy od wielkiej litery, a inny zapis może być uznany za deprecjonujący.
    Nie rozumiem, na jakiej podstawie pani Katarzyna Kępka przypisuje mi niezrozumienie „pojęcia rasizmu i kontekstu historycznego i społecznego determinującego negatywne konotacje słowa Murzyn” – przecież właśnie o negatywnych konotacjach pisałam w swej poradzie. Wyraźnie też pisałam o stygmatyzującym sposobie używania nazw odnoszących się do ludzi należących do mniejszości – jak bowiem inaczej można odczytać zdanie zawarte w mojej poradzie: „Uważa się (słusznie), że w wielu sytuacjach narodowość, kolor skóry, wyznanie itd. nie są istotne, a wskazywanie na nie wynika jedynie z chęci zaznaczenia swojej wyższości. W związku z tym wiele nazw odnoszących się do «innych» (Ukrainiec, Murzyn, Cygan itd.) jest dodatkowo obciążanych negatywnymi konotacjami”? W swej poradzie starałam się pokazać, że to właśnie nie „poprawność polityczna narzucona przez mniejszość” – jak to ujęła pani Maria Kazimierczak, bo nie są to moje słowa – sprawia, że odchodzi się od używania nazwy Murzyn, lecz – co wyraźnie napisałam w ostatnim zdaniu – zwykła ludzka życzliwość. Nie mogłam jednak pominąć faktu, że dla wielu użytkowników języka jest to słowo po prostu nienacechowane – wyraźnie jednak wskazałam, że skoro przez osoby czarnoskóre może być (i jest) odbierane jako obraźliwe, to go nie używam.
    Nie uważam się za osobę, która „decyduje” – jak to ujęła pani Kępka w swej polemice – o tym, czy słowo jest obraźliwe dla danej mniejszości. O tym bowiem decydują jedynie użytkownicy języka, szczególnie ci najbardziej zainteresowani tematem. Napisałam to wyraźnie w ostatnim zdaniu swej porady: „Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część czarnoskórych Polaków uważa ją [nazwę Murzyn] za niestosowną, obraźliwą czy wręcz raniącą” – nie wiem więc, skąd zarzut dotyczący niedostrzegania nacechowania słowa. Celem działalności poradniczej jest opisywanie sposobów funkcjonowania wyrazów (i na tej podstawie wyciąganie wniosków o charakterze normatywnym), a nie „decydowanie” (za użytkowników języka) o nacechowaniu słów. Nie wyobrażam sobie, żeby językoznawca miał arbitralnie stwierdzić, że dane słowo jest jednoznacznie obraźliwe, skoro fakty językowe (np. badania korpusowe) wskazują na coś innego.
    Zupełnie nie wydaje mi się potrzebne zasięgnięcie opinii znawcy kontekstu amerykańskiego, ponieważ rzecz dotyczy wyrazu należącego do polszczyzny, a nie do amerykańskiej odmiany języka angielskiego. Każdy język rozwija się na swój własny sposób i nie można opisywać semantyki wyrazów należących do języka A na podstawie doświadczeń użytkowników języka B.
    Pani Maria Kazimierczak pisze: „Mam nadzieję, że pani po części chociaż zrozumiała, dlaczego teraz to słowo wywołuje takie, a nie inne emocje”. Pomijając protekcjonalny (i jednak niegrzeczny) ton tego stwierdzenia, wyjaśnię, że emocje wywołuje nie tylko słowo, lecz także sam fakt stygmatyzowania osób czarnoskórych ze względu na ich inność (co także wskazałam w swej poradzie) – i tu należy szukać źródła problemu. Niezależnie od tego, czy ktoś nazwie dziewczynę pochodzenia afrykańskiego Murzynką, czy np. czekoladką lub czarnulką, nie do przyjęcia dla niej będzie nie tylko samo słowo, lecz także fakt, iż ktoś zwrócił uwagę na kolor jej skóry. Jakiś czas temu do polszczyzny ogólnej weszło słowo gej jako zamiennik bardzo nacechowanego pogardliwością pedała. Po dwóch, trzech dekadach bywa ono używane (w pewnych środowiskach, głównie młodzieżowych) z taką samą pogardą, z jaką jest używany pedał (powstał nawet derywat gejoza ‘coś okropnego, żenującego’), co zdaje się świadczyć o tym, że deprecjonowanie dotyczy osób, a nie wyrazu (a określony, nacechowany sposób użycia wyrazu jest skutkiem naznaczania osób, do których nazwy te się odnoszą). A zatem za apelami o nieużywanie słowa Murzyn stoi przede wszystkim (co jest bezsprzecznie uzasadnione) potrzeba niebycia naznaczanym ze względu na kolor skóry.
    Z poważaniem

    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego

Młodzieżowe Słowo Roku 2020

Przyłącz się do V edycji plebiscytu PWN i zgłoś swoją propozycję.
UWAGA! Zgłoszone słowo nie musi być nowe, slangowe, ani najczęstsze. Doceniamy istotność tematu oraz kreatywność języka!
Powiedz o plebiscycie swoim znajomym.

Głosy można oddawać do
30 listopada 2020 r.

Wyślij
Weź udział w akcji „Młodzieżowe Słowo Roku 2020”!