Z czym łączymy adopcję?

 
Z czym łączymy adopcję?
6.04.2020
Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie, czy prawidłowe jest używanie słowa adopcja w stosunku do istot innych niż dziecko. Mam na myśli adopcję psa, kota, pszczoły czy drzewa. Ostatnio spotkałam się z dużą ilością negatywnych reakcji na takie połączenie.
Zwierzęta domowe są przez wielu ludzi traktowane jak członkowie rodziny, dlatego konstrukcje adopcja psa, adoptować kota mają, moim zdaniem, uzasadnienie (choć, oczywiście, wystarczający jest już czasownik przygarnąć). W znaczeniu słów adopcja, adoptować na plan dalszy schodzą elementy prawne (czyli to, że proces adopcji jest związany z pewną procedurą prawną), a pierwszoplanową rolę zaczynają odgrywać te składniki, które odnoszą się do uznania dziecka za swoje, wzięcia je pod swój dach. To sprawiło, że jakiś czas temu zaczęto łączyć wyrazy adopcja, adoptować z nazwami zwierząt, które przygarniamy.
Są one jednak także łączone ich z nazwami zwierząt, których nie przygarniamy, a na których utrzymanie łożymy (np. w zoo), oraz z nazwami roślin, których nie trzymamy w domu (adopcja drzewa). W strukturze znaczenia adopcji widać więc jeszcze większe przesunięcia – mniej istotny staje się element związany z decyzją o wspólnym mieszkaniu, byciu razem z osobą (istotą) adoptowaną, a dominować zaczyna element odnoszący się do troski o kogoś, o zapewnienie mu życia, bezpieczeństwa. Tak rozumiana adopcja staje się synonimem płacenia (na kogoś, na coś), utrzymywania (kogoś, czegoś), opiekowania się (kimś, czymś) itd. Można sądzić, że dla osób, które pielęgnowanie drzewa nazywają adopcją, istotne jest podkreślenie specyficznego traktowania rośliny – takiego, jakie przysługuje istotom żywym (i z tego powodu nie mówią one, że opiekują się drzewem, lecz że je zaadoptowały). Zmiany semantyczne, które zachodzą w znaczeniu słowa adopcja, są więc konsekwencją pewnych zmian kulturowych i światopoglądowych. Jeśli rzeczywiście wyrażenia typu adopcja drzewa pojawiają się ze wskazanych tutaj powodów, to wypadałoby je uznać za uzasadnione. Możliwe jednak też, że zdania typu zaadoptowaliśmy roślinę powstają w wyniku bezrefleksyjnego posługiwania się szablonem, powielania efektownie (bo nowatorsko) brzmiących konstrukcji zasłyszanych z ust celebrytów (co w mistrzowski sposób ukazała Dorota Masłowska w powieści „Inni ludzie”) – wówczas śmieszą i drażnią.
Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  1. 6.04.2020
    Szanowna Pani,
    pozwolę sobie uzupełnić poradę dotyczącą określenia adopcja w odniesieniu zwierząt. Otóż w ich przypadku adopcja nie odnosi się jedynie do kwestii emocjonalnych. Często zawierane są umowy adopcyjne określające warunki, które musi spełnić osoba adoptująca (!) zwierzę. Zwierzę nie jest w takiej sytuacji oddawane przez osobę wydającą je do adopcji ani nie jest przygarniane przez osobę adoptującą, lecz właśnie adoptowane w wyniku formalnej procedury (nie jest ona skodyfikowana, jednak umowa adopcyjna stanowi rodzaj umowy cywilnoprawnej zobowiązującej obie strony do przestrzegania pewnych zasad, a stronie wydającej do adopcji zapewniająca zwykle możliwość kontroli, w razie niedopełnienia zobowiązań zaś – także prawo do odebrania zwierzęcia). Sama mam obecnie trzy kocice: jedną przygarniętą (przekazaną mi bez żadnych umów przez znajomą, która uratowała zwierzę), a dwie adoptowane na mocy takich umów (jedną z fundacji ratującej zwierzęta, drugą od osoby prywatnej).

    Z ukłonami

    Anna Popis-Witkowska
zgłoś uwagę
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego