dżedżochron, pokładnik, tugo

 
dżedżochron, pokładnik, tugo
11.04.2014
Witam.
Ostatnio wśród młodzieży (do której jeszcze poniekąd należę) słyszę „dziwne słowa”, jak np. dżedżochron (zamiast parasola) i pokładnik (zamiast kasjera). Źródła tych słów są dość jasne, jednak z jednym słowem nie jest tak łatwo: z tugo, które (jak wywnioskowałem z kontekstu) oznacza mniej więcej smutek. Skąd to mogło się wziąć i co Szanowana Poradnia o takich działaniach myśli?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Słowo dżedżochron (‘coś, co ma chronić od deszczu; parasol’) jest nowotworem rodzimym rodem z wyczesanej polszczyzny. To wyraz sztucznie utworzony z urobionej z dopełniacza (dżdżu) formy mianownikowej dżedż (niby -e ruchome), do której doszedł człon -chron (występujący w takich wyrazach, jak spadochron, falochron, wiatrochron, śniegochron itp.). A wszystko połączyła spójka -o-.
Jeśli już, to wolałbym określenie deżdżochron, gdyż tak brzmiała dawniej (deżdż) forma mianownikowa słowa deszcz (wygłosowe -żdż straciło dźwięczność i przeszło w -szcz). A jeszcze lepiej byłoby mówić deszczochron (nie zaszkodziłoby zajrzeć do słowników, zanim puści się w eter coś nowego…).
Nawiasem mówiąc, warto przy okazji wspomnieć o tym, że słowo parasol zapożyczyliśmy z języka włoskiego, w którym parasole znaczy dosłownie ‘ochrona przeciw słońcu’ (od: para ‘przeciw’ + sole ‘słońce’; ‘ochrona od deszczu’ to po włosku parapioggia [wym. parapiodżdżia], od: para ‘przeciw’ + pioggia ‘deszcz’).
Dlatego pod koniec XVIII w. i w początkach wieku XIX nasi przodkowie mówili parasol wyłącznie w odniesieniu do zasłony na lasce lub kija chroniących przed słońcem, osłonę od deszczu zaś nazywali inaczej – (ten) parapluj (z fr. parapluie [wym. paraplui], od pluie ‘deszcz]), np. „Gdzie się podział mój parapluj?’’, „Nie wziąłem parapluja, zmoknę jak pies’’.
Ów wyraz odnotowywał jeszcze Słownik języka polskiego (tzw. warszawski) Jana Karłowicza, Adama Kryńskiego i Władysława Niedźwiedzkiego (Warszawa 1908, t. IV, s. 56), jednak ostatecznie się nie przyjął i coś, co chroni zarówno od słońca, jak i deszczu, nazywamy jednakowo – parasolem. Jednak Francuzi pozostali do dzisiaj przy rozróżnieniu parasol (przyrząd przeciwsłoneczny) i parapluie (przyrząd przeciwdeszczowy).
Jeśli chodzi o pokładnika, to mamy do czynienia ze świeżej daty bohemizmem, w którym pokladnik znaczy ‘kasjer’ (od poklad dosł. ‘skarb; rezerwa złota’, podaję za: M. Szałek, J. Nečas, Czesko-polska homonimia, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1993).
A zatem pokladnikiem był genetycznie dla Czechów ‘ktoś, kto strzegł skarbu; zasobów złota’, a wtórnie, przenośnie nazywają oni ‘tego, który ma do czynienia z pieniędzmi; kasjera’. Młodzi słowopiewcy (mistrz Tuwim się nie obrazi…) znad Wisły zastąpili jedynie głoskę l głoską ł i na początku XXI w. na kasjera mówią ni stąd, ni zowąd pokładnik.
Co się tyczy wyrazu tugo (‘smutek, żal’), to i w tym wypadku wszystko wskazuje na pożyczkę semantyczną (i graficzną), tym razem z języka chorwackiego. W tekście jednej z piosenek (http://www.cro.pl/akademia-jezyka-chorwackiego-t6150-105.html) padają słowa: „Idi, sretna budi/ i ovu tugu ja mogu progutati’’ („Idź, bądź szczęśliwa, i ten żal mogę przełknąć’’). Wprawdzie Chorwaci mówią túga (r. żeński, ‘smutek’; vide: http://megaslownik.pl/slownik/chorwacko_polski/4904,tuga) i odmieniają túga, túge, túzi, túgu, túgom, túzi, túgo, ale dla naszych wirtuozów słowa nie miało to większego znaczenia. Z obcej deklinacji podchwycili bardziej nośną formę o zakończeniu -o i uznali ją za mianownik…
Tugo jest krótkie, dwusylabowe, łatwe do artykulacji, dlatego spodobało się, bywa chętnie używane. Pytanie tylko z gatunku tych filozoficznych: po co komuś skalkowany synonim smutku czy żalu? Nieco starsza młodzież, jak wynika z treści listu Czytelnika, już tego nie pochwala.
Maciej Malinowski, „Obcy język polski”, Kraków
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego