gościni

 
gościni
2.10.2011
Witam,
moje pytanie dotyczy zjawiska feminizacji języka. Spotkałem się ostatnio kilkukrotnie z formą gościnie na określenie grupy kobiet, która przyjechała do Polski. Czy taka forma jest poprawna? Przybywa słów, którym feministki za wszelką cenę próbują nadać formy żeńskie. Czy istnieje literatura dotycząca zjawisk, które są wprowadzane do języka polskiego przez feministki?
Dziękuję i pozdrawiam,
ŁS
Z utworzeniem formy żeńskiej od gość jest kłopot. Forma, którą Pan przytoczył, nawiązuje swoją odmianą do stosunkowo nielicznej w polszczyźnie grupy rzeczowników żeńskich o zakończeniu -i, np. gospodyni, ksieni, pani, w lm gospodynie, ksienie, panie. Istnieje ponadto potoczna forma gościówa, która w oficjalnych, a nawet neutralnych wypowiedziach byłaby niestosowna, ma zresztą węższe znaczenie niż gość, bo nawiązuje tylko do potocznego znaczenia 'mężczyzna, facet'.
W zestawieniu gospodyni i gościni to drugie słowo brzmi nawet dość zgrabnie, ale tak czy owak będzie budzić opory jak każdy wyraz nowy, na pozór niepotrzebny. Napisałem na pozór, gdyż rozpowszechnione jest przekonanie, że feministyczny program przebudowy języka jest jakąś fanaberią, że nie można go traktować poważnie. Jestem w tej kwestii odmiennego zdania, uważam, że należy zmieniać polszczyznę w takim zakresie, w jakim jest to możliwe, aby powiększać w niej obszary charakteryzujące się symetrią płci.
Ponieważ zapytał Pan o literaturę, wymienię książkę Lingwistyka płci. Ona i on w języku (kolejność zaimków jest znacząca). Jej autorki, Małgorzata Karwatowska i Jolanta Szpyra-Kozłowska, dość sceptycznie wypowiadają się na temat szans wprowadzenia do polszczyzny daleko idących zmian w duchu lingwistyki feministycznej. Każdy z nas ma jednak szanse oddziaływać na język poprzez używanie form, które chciałby wprowadzić do obiegu. Nie spodziewajmy się, że gościni szybko zagości w relacjach z wizyt polityków (polityczek?), premierów (premierek?) i prezydentów (prezedentek?). Jeżeli jednak zaczniemy upowszechniać tego rodzaju słowa w języku potocznym – co już się dzieje – to otworzymy im drogę do stylu oficjalnego.
Na tym polu i Linde ma swoje zasługi. W Słowniku języka polskiego (tom 1, 1807) pisał: „Wcale zaś żadnego nie mamy [słowa] na wyrażenie kobiety (nie żony, ale) w rzeczy samej trudniącej się kunsztem jakowym, jak n. p. malarki, aktorki, eine Künstlerinn, chyba Artystka”.
Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego