O poradni

Witamy Państwa w internetowej poradni językowej Wydawnictwa Naukowego PWN.

Nasza Poradnia działa pod kierunkiem dr hab. Katarzyny Kłosińskiej z Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Pomagają jej eksperci - uznani polscy językoznawcy, m.in. prof. Małgorzata Marcjanik,  dr Agata Hącia, dr Adam Wolański, dr Artur Czesak, dr Monika Kresa.

Odpowiadamy na Państwa pytania dotyczące spraw językowych, a zwłaszcza poprawności i użycia języka. Najciekawsze pytania i odpowiedzi publikujemy.

Zachęcamy Państwa do lektury opublikowanych pytań i odpowiedzi oraz do dzielenia się z nami swoimi wątpliwościami językowymi.

Uwaga:

  • odpowiadamy tylko na jedno pytanie zadane w wiadomości, chyba że kolejne pytanie dotyczy tego samego problemu
  • nie odrabiamy lekcji, nie rozwiązujemy zadań studenckich ani szkolnych
  • nie piszemy wypracowań, prac semestralnych, rocznych itp.
  • nie sporządzamy bibliografii
  • nie odpowiadamy na pytania zadane w konkursach, teleturniejach itp. i nie oceniamy poprawności odpowiedzi na takie pytania
  • nie wypowiadamy się (na razie) na temat pochodzenia poszczególnych nazwisk

Najnowsze porady

  • de przed nazwiskiem
    25.04.2017
    Szanowna Poradnio,
    czy kiedy w nazwiskach obcych występuje cząstka de, to przy spolszczaniu można z niej zrezygnować? Czyli np. markiz Roberto de Villena to markiz Villena czy markiz de Villena?
    Łączę wyrazy szacunku
    Dorota
    Poprzedzający nazwisko przyimek zapisany małą literą (np. de, von, van) oznacza szlachectwo. Pomijanie przyimka jest możliwe tylko wówczas, jeśli tak się przyjęło w tradycji piśmienniczej, np. utwory Maupassanta (Guy de Maupassant), symfonie Beethovena (Ludwig van Beethoven), orkiestra Karajana (Herbert von Karajan), ale tylko: obrazy van Gogha. Nazwa własna Roberto de Villena nie istnieje w świadomości społecznej, więc pominięcie przyimka de byłoby niecelowe. Piszmy zatem: markiz de Villena, tak jak piszemy: markiz de Sade (Donatien Alphonse François de Sade).
    Adam Wolański
    1. 24.04.2017
      Przyimek van nie oznacza szlachectwa (Ludwig van Beethoven nie pochodził ze szlacheckiej rodziny lecz z chłopskiej z terenów dzisiejszej Belgii). Ludzi noszących nazwiska z przyimkiem van jest na pewno kilka milionów, głównie w granicach Beneluksu a także w Afryce Południowej, Surinamie, Curacao i Indonezji. Niemożliwe jest więc aby tak wielka liczba ludzi miała pochodzenie szlacheckie. Nazwiska: Jurand ze Spychowa, Andrzej z Górki, Jan na Tęczynie czy Zbyszko z Bogdańca, których zmierzch nadszedł w czasie panowania Władysława Jagiełły są chyba najlepszymi polskimi odpowiednikami współczesnych niderlandzkich nazwisk takich jak choćby Jan van de Kreeke (także der Kreeke) – co w dowolnym przekładzie mogłoby oznaczać Jan znad Potoku, Rob van DijkRobert z Grobli etc.
      Z poważaniem 
      Sławomir Marciński
    2. 25.04.2017
      Pierwsze zdanie mojej porady jest rzeczywiście zbyt kategoryczne. W wielu obcych językach występujące przed nazwiskami przyimki, rodzajniki lub ich połączenia, np. francuskie de (inne warianty to: du, de la), niemieckie von (inny wariant to: von dem) czy niderlandzkie van (inne warianty to: van de, van den, van der), mogą oznaczać szlachectwo, lecz nie muszą. Pierwotnie stanowiły bowiem rodzaj przydomka złożony z przyimka z oraz nazwy miejsca urodzenia bądź zamieszkania danej osoby, przy czym miejsca te mogły oznaczać zarówno krainy geograficzne czy miasta należące do bogatych rodów, jak i małe obiekty fizjograficzne, przy których stały chłopskie chaty. Z czasem przydomki te stawały się nazwiskami w nowożytnym rozumieniu tego słowa.
      Nie jest jednak tak – jak pisze w komentarzu korespondent – że niderlandzki przedrostek van wskazuje jedynie na pochodzenie z określonego miejsca, np. van Dijk (= z grobli), van Rijn (= znad Renu), van de Berg (= ze wzgórza), van der Zee (= znad morza). Oznacza również pochodzenie z wyższych rodów, przy czym rody te swoje nazwiska wywodzą – tak jak w innych państwach europejskich – od nazwy dóbr rodowych lub nazwy herbu (która z kolei mogła być podstawą nazwy miejscowej, por. wassende oznacza półksiężyc znajdujący się w herbie rodu van Wassenaer, a miasto Wassenaar należało do tegoż właśnie rodu), por. ród van Heeckeren (np. Jacob Derk Carel van Heeckeren), ród van Meeuwen (np. Pieter Godfried Maria van Meeuwen), ród van Hoensbroeck (np. Cesar Constantijn Frans van Hoensbroeck), ród van den Bosch (np. Johannes Hendrik Otto van den Bosch).
      Komentarza wymaga także przyrównanie omawianych tu nazwisk niderlandzkich do rodzimych nazw własnych osobowych doby staro- i średniopolskiej typu: Łukasz z Górki czy Jan na Tęczynie. Nazwami tego typu posługiwali się również szlachetnie urodzeni. Od drugiej połowy XV wieku zwyczaj tworzenia nazwisk szlacheckich zmienia się stopniowo (najpierw w Wielkopolsce, a później na Pomorzu i Mazowszu). Do nazwy własności ziemskiej (zwykle rodowych miast lub wsi) dodaje się morfem -ski (rzadziej: -cki lub -dzki), por. np. Tarnowski (= z Tarnowa), Zamojski (= z Zamościa), Suski (= z Suchej), Leszczyński (= z Leszna). Przyrostek tego typu w nazwisku był odpowiednikiem elementów występujących w szlacheckich nazwiskach za granicą, jak de we Francji czy von w Niemczech. Nie oznacza to wszakże, iż każde nazwisko z sufiksem -ski ma szlachecki rodowód.
      Współcześnie, kiedy podziały stanowe zostały zniesione, w wielu krajach nie obowiązują tytuły arystokratyczne (w Polsce wbrew powszechnej opinii zniósł je nie PRL, lecz II Rzeczpospolita na mocy konstytucji marcowej 1921 r.), ani francuskiego de czy niemieckiego von przed nazwiskiem, ani przyrostka -ski kończącego niektóre polskie nazwiska nie można uznać za wskaźnik szlachectwa.
      Adam Wolański
  • Producenci, konsumenci, reducenci
    24.04.2017
    Dołączam się do dyskusji na temat klientów, agentów i innych rzeczowników, które mogą być albo męskoosobowe, albo męskozwierzęce. W biologii mówi się, że np. rośliny to producenci, zwierzęta to konsumenci, a grzyby to reducenci. Czy, wobec wcześniejszych rozważań na temat podobnych rzeczowników, powinny być to producenty, konsumenty i reducenty?
    Gdybyśmy mieli podchodzić do języka wyłącznie systemowo, to tak – należałoby mówić, że grzyby to reducenty, rośliny to producenty, a zwierzęta to konsumenty.
    Oprócz systemu jest jeszcze uzus, czyli zwyczaj, a ten zadecydował, że używa się męskoosobowych: producenci, konsumenci, reducenci, i nic już tego nie zmieni.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przysłowiowy
    24.04.2017
    Szanowni Państwo,
    zgodnie z definicją słowa przysłowiowy (http://sjp.pwn.pl/sjp/przys%C5%82owiowy;2512575) jest to albo coś dotyczącego przysłowia, albo powszechnie znanego. Czy zatem można by użyć tego słowa np. w wyrażeniu przysłowiowy Robert Lewandowski? Wiem, że jest coś na rzeczy w kwestii tego, że niekoniecznie musi ono być związane z przysłowiem (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Czy-przyslowiowy-jest-przyslowiowy;15737.html), ale czy powinienem się tu kierować drugim jego znaczeniem?
    Słowo przysłowiowy jest używane w wielu sytuacjach – nie tylko w tych, które zostały wskazane w przywołanym słowniku. Udało mi się wyodrębnić osiem typów użyć tego wyrazu (opisałam to w artykule pt. Osiem razy o przysłowiowym, opublikowanym w 2 nrze Poradnika Językowego z 2015 roku). Nie znam szerszego kontekstu wyrażenia przysłowiowy Robert Lewandowski, nie wiem, do czego ma się ono odnosić. Można jednak sądzić, że imię i nazwisko polskiego piłkarza jest tu symbolem osoby mającej jakieś cechy. Takiemu typowi użycia przymiotnika przysłowiowy odpowiada opis: ‘słowo przysłowiowy łączymy z nazwą jakieś osoby, którą uważamy za typowego reprezentanta jakiejś cechy, po to by wskazać, że ktoś inny, o kim mowa w zdaniu, ma tę właśnie cechę’.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Chodzić o lasce, ale chodzić z białą laską
    24.04.2017
    Żyję w środowisku osób niewidomych i słabowidzących. Ja, jak i moi znajomi przywykliśmy, iż część z nas chodzi z białą laską. Jednak niedawno spotkaliśmy się w literaturze ze zwrotem chodzić o białej lasce. Czy drugi z wymienionych przeze mnie zwrotów jest poprawny i będzie oznaczał to samo?
    Zwrot chodzić o lasce / o kulach / o kiju znaczy ‘chodzić, podpierając się laską / kulami / kijem’. Osoby niewidome tymczasem używają białej laski nie po to, by się nią podpierać, lecz po to, by pomagać sobie w orientacji w przestrzeni. Zastosowanie konstrukcji chodzić o… nie ma tu więc sensu – mówimy wyłącznie: chodzić z białą laską.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Dodaj więcej cukru
    24.04.2017
    Czy wyrażenie dodaj więcej (np. w przepisie: dodaj więcej cukru, jeśli danie jest niesłodkie) jest pleonazmem?

    Pozdrawiam świątecznie
    Dorota
    Dodaj więcej cukru znaczy ‘dodaj cukru, żeby było go więcej’ – mamy tu więc do czynienia z pewną nadwyżką semantyczną, co jednak nie oznacza, że konstrukcja ta jest błędna. W języku codziennym posługujemy się wieloma wyrażeniami i zwrotami redundantnymi i nie zawsze to nas razi. Pisaliśmy o tym wielokrotnie – proszę przejrzeć nasze porady pod kątem pleonazmów.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego