coraz
  • Coraz to nowsze opony do samochodu osobowego
    11.11.2016
    Szanowni Państwo,
    mam dwa pytania: opony dostawcze, osobowe – czy tak jest poprawnie?
    Drugi problem: coraz to nowe czy coraz to nowsze? Coraz nowsze czy coraz nowe?

    Dziękuję i pozdrawiam
    Czytelniczka
    Powiedziałabym raczej: opony do samochodów osobowych, opony do samochodów dostawczych. O oponach powiemy raczej: letnie, zimowe, antypoślizgowe itd. Przymiotniki osobowy, dostawczy nazywają cechy, które nie przysługują oponom.
    W drugiej sprawie – poprawna konstrukcja to coraz to + stopień wyższy, więc: coraz to nowszy.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • coraz mądrzejszy
    17.11.2007
    Czy można powiedzieć: „Z każdym dniem staje się coraz mądrzejszy”, czy raczej: „Z każdym dniem staje się mądrzejszy”?
    Można powiedzieć i tak, i tak. Pierwsze zdanie dobitniej podkreśla postępy, które czyni wymieniona w nim osoba. Jest poza tym dłuższe, więc zgodnie z zasadą ikoniczności języka, przejawiającą się na wiele sposobów, zdaje się wskazywać, że opisany w nim proces przebiega dłużej. Ten sam efekt można osiągnąć inaczej: „Z każdym dniem staje się mądrzejszy i mądrzejszy”. Czy można pójść jeszcze dalej i powiedzieć coraz mądrzejszy i mądrzejszy? Wydaje mi się, że nie, że taka konstrukcja byłaby odebrana jako pleonazm.
    Mirosław Bańko, PWN
  • Internet i coraz częściej internet
    5.10.2004
    Dlaczego rzeczownik Internet piszemy wielką literą? Moim zdaniem Internet to po prostu kolejne narzędzie komunikacji, a przecież nie piszemy wielką literą takich rzeczowników jak telefon, telegraf, radio.
    Pozdrawiam,
    Krzysztof Cybura
    Dlaczego? Dlatego, że Internet to nazwa własna, por. inne listy na ten temat w naszej poradni. Coraz więcej osób (i wydawnictw!) stosuje jednak pisownię internet, pewnie z tych właśnie powodów, o których Pan wspomniał. W najnowszym słowniku wyrazów obcych PWN uwzględniliśmy obydwie pisownie.
    Mirosław Bańko, PWN
  • blisko, coraz bliżej
    18.10.2005
    Dawniej pisano blizko, teraz pisze się blisko; czy zatem blizko jest dziś błędem, tylko dlatego ze stara pisownia przeminęła?
    Jakub
    Tak. Jeśli zmieniono normę (dokonały tego kompetentne i uprawnione do tego gremia) i ogłoszono jako obowiązującą, to poprzednia pisownia (jeśli nie pozostawiono jej jako dopuszczalnej) stała się błędna.
    W omawianym przykładzie „zwyciężyło” kryterium fonetyczne, czyli piszemy tak, jak mówimy. W formie stopnia wyższego (bliższy) decyduje kryterium morfologiczne, czyli budowa wyrazu.
    Artur Czesak, IJP PAN, Kraków
  • W Wilanowie czy na Wilanowie?
    8.06.2017
    Coraz częściej jestem uczestnikiem sporu pt. w czy na. Zawsze podpieram się opinią profesora Bańki zamieszczoną w 2011 roku, która mówi, że póki co powinniśmy nadal używać formy w Wilanowie. Ostatnio coraz częściej zacząłem się jednak spotykać z formą na Wilanowie używaną w przestrzeni publicznej. Skłoniło mnie to do zadania sobie, i co za tym idzie również Państwu, pytania – czy polski język i językoznawcy akceptują już formę na Wilanowie?
    To nie językoznawcy, lecz użytkownicy języka „decydują” o tym, czy dana forma jest poprawna, a jako że wszystko wskazuje na to, że konstrukcja na Wilanowie staje się coraz powszechniejsza, to zdaje się, że jest coraz bardziej akceptowana.
    Przyimek na łączymy z nazwami terytoriów niesamodzielnych, np. dzielnic (mieszkam na Mokotowie, na Ochocie, na Woli – także z czasownikami ruchu: jadę na Mokotów, na Ochotę, na Wolę), natomiast w (oraz do – z czasownikami ruchu) – z nazwami obszarów samodzielnych (mieszkam w Europie, w Polsce, w Warszawiejadę do Europy, do Polski, do Warszawy). Wilanów do połowy XX wieku był odrębną miejscowością (a więc terytorium samodzielnym), dlatego mówiło się jestem w Wilanowie, jadę do Wilanowa. Gdy już został przyłączony do Warszawy, używano nadal tych konstrukcji – dużą część jego mieszkańców stanowili bowiem ludzie, którzy posługiwali się nimi „od zawsze”. Gdy kilkanaście lat temu zaczęło powstawać nowe osiedle, jego mieszkańcy – osoby przybyłe spoza dzielnicy i spoza Warszawy – zaczęli używać nazwy swojej dzielnicy tak, jak się używa nazw innych dzielnic: na Wilanowie, na Wilanów (jak: na Ochocie, na Ochotę). Podobnie dzieje się z nazwami innych nowych (lub stosunkowo nowych) dzielnic na obrzeżach Warszawy zasiedlanych obecnie przez nowych mieszkańców – o ile jeszcze 3 dekady temu mówiono głównie w Białołęce, do Białołęki, gdyż w dzielnicy tej, przyłączonej do Warszawy (podobnie jak Wilanów) w 1951 roku, mieszkali głównie jej dawni mieszkańcy. Odkąd zaczęto budować w niej nowe osiedla, zaczęły się upowszechniać konstrukcje na Białołęce, na Białołękę.
    Czy więc wyrażenia na Wilanowie, na Wilanów są poprawne? Jeśli są powszechne, szczególnie wśród mieszkańców dzielnicy, to zapewne są akceptowane, również dlatego, że mają oparcie w systemie języka. Można sądzić, że za jakiś czas zostaną skodyfikowane przez wydawnictwa poprawnościowe.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • biernik i dopełniacz
    30.09.2002
    Czy powszechne dzisiaj mylenie biernika z dopełniaczem przez spikerów Polskiego Radia, Polskiej Telewizji oraz coraz wiekszą liczbę użytkowników polszczyzny wynika z niedouczenia wcześniej wymienionych, czy też jest to naturalne zjawisko na obecnym etapie rozwoju jezyka polskiego?
    Pozdrawiam, z góry, dziękując za odpowiedź.

    Jacek Bonikowski
    Zjawisko, o którym Pan mówi, ma wiele twarzy i nie tak łatwo je ogólnie scharakteryzować. Wskazanie tylko jednej przyczyny byłoby uproszczeniem.
    Czym innym jest bowiem ustępowanie biernikowego w języku mówionym na rzecz narzędnikowego , a czym innym np. szerzenie się kontstrukcji używać co zamiast tradycyjnej używać czego. Niektóre konstrukcje z dopełniaczem zamiast biernika upowszechniły się zresztą do tego stopnia, że zostały zaaprobowane (np. dawniej mówiono tylko oszczędzać wody, dziś też, i to częściej, oszczędzać wodę).
    Język polski w ogóle staje się coraz mniej fleksyjny, co widać zarówno wtedy, gdy spojrzy się wstecz (np. zanik liczby podwójnej), jak i wtedy, gdy ocenia się stan dzisiejszej polszczyzny (np. tendencja do nieodmieniania nazwisk). Nieodmienność niektórych typów nazwisk przy odmienionym imieniu, np. Pablowi Picasso, wydawnictwa normatywne już usankcjonowały, a z czasem ustępstwa normy na rzecz narastającej tendencji do nieodmieniania nazwisk będą zapewne coraz większe. Może polszczyzna odbędzie taką drogę jak język staroangielski, z którego bogatej fleksji pozostały do dziś tylko żałosne szczątki.
    Mirosław Bańko
  • Jesteśmy piąci?
    15.05.2017
    Podczas świątecznego obiadu powstał u nas w rodzinie spór, czy możemy być dwudzieści piąci. Siostrzeniec twierdził, że konsultował tę formę z dwiema polonistkami, które potwierdziły ją jako poprawną. Wydało mi się to wielce nieprawdopodobne, zaczęłam więc szukać odpowiedzi. Znalazłam m. in. Pani audycję http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/216839,Jestesmy-piaci potwierdzającą moje wątpliwości. Jednocześnie jednak czytam w Słowniku gramatyki języka polskiego, że – przynajmniej teoretycznie – możemy:
    http://sgjp.pl/leksemy/#105136/dwudziesty
    http://sgjp.pl/leksemy/#131203/piąty
    Podobnie jest w Wielkim słowniku języka polskiego:
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39581&ind=0&w_szukaj=dwudziesty
    http://wsjp.pl/index.php?id_hasla=39539&ind=0&w_szukaj=piąci
    Może mi Pani wyjaśnić, na czym opiera Pani tezę, że język polski nie dopuszcza takiej możliwości? Sama chętnie bym jej nie dopuściła, w obliczu powyższych danych ze słowników brak mi jednak argumentów.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marta
    Szanowna Pani,
    zapewne zauważyła Pani, że w zakończeniu audycji, którą Pani przywołuje, powiedziałam:

    […] przyznam, że niezrozumiała dla mnie jest ta reguła, że rodzaj niemęskoosobowy przybierają wszystkie liczebniki porządkowe, a męskoosobowy – tylko te od pierwszy do czwarty. Nie ma ona żadnego uzasadnienia w systemie języka. Z gramatycznego punktu widzenia piąty to takie samo słowo jak np. czwarty, a więc skoro mówimy jesteśmy czwarci, moglibyśmy mówić także jesteśmy piąci. Zapewne dlatego formy typu szóści coraz częściej się pojawiają w naszych wypowiedziach i wszystko wskazuje na to, że prędzej czy później staną się częścią normy językowej, czyli po prostu nie będą błędne.

    Audycja ta pochodzi z 2009 roku – czas pokazał, że formy męskoosobowe liczebników porządkowych coraz bardziej się upowszechniają, a ich rejestracja w przywołanych przez Panią słownikach może wskazywać na to, że zyskują one coraz większą aprobatę normatywną. Trzeba pamiętać o tym, że elementy języka są „dopuszczane” do użytku przez społeczeństwo (czego najdobitniejszym dowodem jest właśnie „dopuszczenie” form typu szóści, dwudzieści przez część użytkowników), a słowniki tylko kodyfikują to, co jest już w języku. Oczywiście, nie jest tak, że wszystko, co pojawia się w języku, automatycznie staje się poprawne – aby jakaś forma została skodyfikowana, musi się trochę „uleżeć” w języku, a i to często nie wystarczy (bardzo ważne jest też to, w jakiego typu tekstach się pojawia).

    Jeśli nie lubimy jakiejś formy, jeśli jakiejś słowo nam się nie podoba lub uważamy je za niepoprawne, po prostu jej (go) nie używajmy. Mnie na przykład nikt nie zmusi, bym powiedziała, że jadę buspasem – zawsze mówię, że jadę (a właściwie: nie jadę, bo nie mam do tego uprawnień) pasem dla autobusów. Nie znoszę wyrazu buspas, więc nad lenistwo, które skłaniałoby do używania krótkiego słowa buspas, przedkładam swoje poczucie estetyki języka i posługuję się mniej ekonomiczną, ale za to utworzoną zgodnie z regułami polszczyzny, formą pas dla autobusów.

    Oczywiście, większy kłopot mają redaktorzy i korektorzy – przy „zakwalifikowaniu” jakiejś formy do tekstu muszą oni brać pod uwagę różne czynniki, a nie tylko własne upodobania. W takiej sytuacji najlepiej jest opierać się na słownikach ortoepicznych lub słownikach języka polskiego, gdyż mają one charakter normatywny.
    Z wyrazami szacunku
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Przypadki
    30.10.2016
    Czy zamiast wołacza (szczególnie jeżeli chodzi o imiona) można używać mianownika? Jak to jest, że wg badań celownik, a nie wołacz, jest najrzadziej używanym przypadkiem (tak podaje chociażby Wikipedia)?
    Rzeczywiście, coraz częściej funkcję wołacza przejmuje mianownik, jednak nie we wszystkich sytuacjach. Chociaż słyszymy (i mówimy): Dorota, zrób to, Marek, przynieś to, to jednak powiemy tylko Droga Doroto, zrób to, Kochany Marku, przynieś to. Imię w izolacji występuje czasem (a w zasadzie: coraz częściej) w mianowniku, lecz jeśli towarzyszy mu określenie, raczej zawsze użyjemy wołacza.
    Czy poprawne jest używanie mianownika w funkcji wołacza? Zdaje się, że jest to coraz bardziej akceptowalne, choć wciąż na pewno niestaranne.
    Co do celownika – nie znam badań, na które powoływała się Wikipedia (nie do końca zresztą jej ufam), ale mogę przypuszczać, że jego niska frekwencja wynika stąd, że stosunkowo mało jest czasowników, które go wymagają (są to np. dziękować, kłaniać się, przyglądać się, zawdzięczać, kraść), a przyimki nim rządzące można zliczyć na palcach jednej ręki (są to bodaj tylko ku i dzięki).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Wtórny związek składniowy
    2.03.2016
    Zastanawiam się nad zdaniem: Wraz z pogarszaniem się sytuacji w Tybecie zbierało się wokół niego coraz więcej lamów, które można zinterpretować dwojako w zależności od akcentu zdaniowego. Albo że sytuacja pogarszała się gdzieś, więc w Tybecie zbierali się lamowie, albo że sytuacja pogarszała się w Tybecie. Problem polega na tym, że – jak rozumiem – nie można zaznaczyć tego akcentu przecinkiem, żeby nie oddzielać inicjalnego okolicznika. Co zatem zrobić? Chyba pozostaje jedynie myślnik.
    W podanym zdaniu mamy do czynienia z wtórnym związkiem składniowym – element w Tybecie może się odnosić do dwóch wyrazów: zarówno do sytuacji, jak i do zbierać się, co za każdym razem powoduje powstanie innego sensu.
    W takiej sytuacji najlepiej jest zmienić szyk wyrazów w zdaniu, np.:
    Wraz z pogarszaniem się sytuacji w Tybecie wokół niego zbierało się coraz więcej lamów
    Wraz z pogarszaniem się sytuacji zbierało się wokół niego w Tybecie coraz więcej lamów.
    W ostatnim zdaniu można dodatkowo wydzielić element w Tybecie , np. biorąc go w nawias albo oddzielając myślnikami.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • z każdym słowem
    27.01.2011
    Nurtuje mnie kwestia, czy połączenia z każdym i za każdym są równorzędne, tzn. czy można ich używać zamiennie. Czy poprawne jest „Za każdym słowem Jacka Ania czuła się coraz gorzej”, „Za każdym ciosem uciekało z niego życie”, „Za każdym pociągnięciem pędzla...” itp.? Wydaje mi się, że powinno być jednak z każdym słowem, z każdym ciosem i z każdym pociągnięciem pędzla, ale nie wiem, jak to uzasadnić. Bardzo proszę o wyjaśnienie.
    Pozdrawiam,
    W.T.
    Pana intuicja jest trafna, w wymienionych zdaniach powinien wystąpić przyimek z, a nie za. „Z każdym słowem Jacka Ania czuła się coraz gorzej” jest analogiczne do „Z każdym dniem Ania czuła się coraz gorzej”.
    Jeśli pomyślę o zdaniu, które mogłoby się zaczynać od „Za każdym...”, to przychodzi mi do głowy przede wszystkim konstrukcja za każdym razem. Należy ona do dłuższego szeregu zwrotów typu: za pierwszym razem, za drugim razem itd.
    Mirosław Bańko, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego