odmiana

 
Podajemy rozstrzygnięcia wszelkich problemów związanych z odmianą słów: czy dane słowo w ogóle się odmienia, jak je odmieniać, czy ma liczbę mnogą, czy dopełniacz ma końcówkę ?u czy ?a, jak brzmi w czasie przyszłym, jaki jest jego wołacz.
  • Hezbollah
    29.04.2016
    Szanowna Redakcjo,
    w mediach słyszę dwie różne formy dopełniacza nazwy Hezbollah: Hezbollahu i Hezbollaha. Która z nich jest poprawna?

    Pozdrawiam
    Adam
    Nie ma powodu, by nie wierzyć słownikowi, że poprawna forma dopełniacza to Hezbollahu.
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
  • Trzećtarł, ale wrzećwrzał
    27.04.2016
    Dlaczego od czasowników mrzeć, trzeć, przeć itp. mamy: marł, tarł, parł, a od wrzeć, ujrzećwrzał, ujrzał?

    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Łukasz
    Szanowny Panie,
    korzenie wszystkich wymienionych przez Pana czasowników sięgają wczesnej prasłowiańszczyzny czy nawet praindoeuropejszczyzny, a różnice w ich współczesnej odmianie są determinowane właśnie ich kształtem historycznym. Jednym z najstarszych zjawisk zachodzących w języku praindoeuropejskim była tzw. apofonia praindoeuropejska, która polegała na współwystępowaniu w rdzeniach tożsamych oboczności samogłoskowych determinujących ich charakterystykę fleksyjną i semantyczną. I tak czasownik mrzeć miał w języku prasłowiańskim najprawdopodobniej formę *merti, ale pierwsza osoba liczby pojedynczej przyjmowała już formę *mь. Forma dzisiejszego czasu przeszłego marł jest tożsama z dawnym imiesłowem czasu przeszłego czynnym II, w którego rdzeniu obecny był z kolei sonant ŗ, należałoby go zatem zrekonstruować jako *mŗ. W rdzeniu bezokolicznika mieliśmy zatem e, a w rdzeniu pierwszej osoby liczby pojedynczej czasu teraźniejszego ь (czyli tak zwany jer – półsamogłoskę), a w rdzeniu imiesłowu – ŗ. Każda z tych głosek rozwijała się inaczej, a zatem dalszy rozwój trzech form determinowany był procesami fonetycznymi: w bezokoliczniku doszło do tzw. metatezy, czyli przestawki głosek w grupie er między dwiema spółgłoskami, w wyniku czego powstała najpierw forma mreti, a w konsekwencji mrzeć (miękkie r’ w języku polskim daje |ž|, zapisywane jako rz). Jer obecny w formie *mьrǫ, jak wszystkie jery w tzw. pozycji słabej, zanikł przed XII wiekiem, co doprowadziło do powstania współczesnej formy tego wyrazu, a sonat twardy ŗ w imiesłowie zwokalizował się do grupy ar, a zatem *mŗ po zaniku jera i wokalizacji sonantu dało marł. Warto nadmienić, że w omawianej rodzinie wyrazów mieliśmy jeszcze inne rdzenie, których odmienność determinowana była wspomnianą apofonią, np. *mo (mór), *umirati (umierać). Analogicznie do czasownika mrzeć rozwijał się czasownik trzeć (psł. *terti), trę (psł. *tъrǫ), tarł (psł. *tŗ) i przeć. Dlatego ich odmiana przebiega zgodnie z takim samym schematem.
    W historycznych rdzeniach czasowników wrzeć i ujrzeć i ich formach czasu przeszłego trudno z kolei doszukiwać się apofonii praindoerupejskiej. Czasownik wrzeć również jest dziedzictwem prasłowiańskim, a jego dawną formę należałoby zrekonstruować jako *vъrĕti. Samogłoska ĕ (tzw. jać) obecna była również w rdzeniu imiesłowu czasu przeszłego czynnego II rekonstruowanego jako *wъrĕlъ. Rozwój bezokolicznika przebiegał na gruncie polskim podobnie do rozwoju bezokolicznika *merti, po zaniku jera i palatalizacji r powstała więc forma wrzeć. W wypadku współczesnej formy czasu przeszłego doszło natomiast (na przełomie IX i X wieku) do przegłosu, czyli przejścia ĕ w a przed spółgłoskami przedniojęzykowo-zębowymi twardymi. W bezokoliczniku zjawisko to nie mogło zajść, gdyż t zmiękczane było przez i, a zatem warunek przegłosu nie był spełniany. Identycznie rozwijał się czasownik ujrzeć.
    Reasumując: mimo że współczesne formy bezokolicznika przywołanych przez Pana czasowników wskazują, że należałoby je odmieniać zgodnie z takim samym wzorem, ich kształt historyczny determinowany czynnikami natury fonetyczno-fleksyjnej sprawia, że formy czasu przeszłego są w ich wypadku tworzone różnorako.
    Monika Kresa, Uniwersytet Warszawski
  • Rodzaj niemęskoosobowy
    25.04.2016
    Szanowni Państwo!
    O ile dobrze zrozumiałam definicję rodzaju niemęskoosobowego, rzeczowniki w liczbie mnogiej, np. wiewiórki, kredki mają właśnie rodzaj niemęskoosobowy. Tymczasem w Zeszycie ćwiczeń cz. 2, stanowiącym uzupełnienie podręcznika Język polski. Między nami dla kl. IV szkoły podst. (Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe, 2015 r.), mają one rodzaj żeński.
    Jak jest naprawdę? Jak uczyć dziecko? Czy powinno się uznać za poprawne oba określenia rodzaju?
    W liczbie mnogiej wyróżniamy dwa rodzaje – męskoosobowy i niemęskoosobowy. Ten pierwszy mają te rzeczowniki, które łączą się z formą ci zaimka wskazującego ten, np. ci chłopcy, ci uczniowie, ci państwo. Te drugie – te, które łączą się z formą te: te domy, te stoły, te psy, te kobiety, te dzieci itd.
    W dydaktyce szkolnej czasami mówi się o trzech rodzajach rzeczowników w liczbie mnogiej: męskim, żeńskim i nijakim, lecz nie ma to sensu, gdyż wyrazy koty, wiewiórki i zwierzę, z których każdy w liczbie pojedynczej jest innego rodzaju, w liczbie mnogiej mają te same właściwości składniowe, czyli wchodzą w połączenia z takimi samymi formami czasowników, przymiotników i zaimków (Te ładne koty, wiewiórki i inne zwierzęta spały, mimo że: Ten ładny kot spał, Ta ładna wiewiórka spała, To ładne zwierzę spało).
    Katarzyna Kłosińska, Uniwersytet Warszawski
Przeglądaj słowniki
Przeglądaj Słownik języka polskiego
Przeglądaj Wielki słownik ortograficzny
Przeglądaj Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego